środa, 7 grudnia 2011

bibulka i...laminarka


wiecie co jest straszne? jak sie jest zaopatrzonym w laminarke i we folie, a skonczy sie zwykly papier A4...generalnie nie jest zle...bo laminowac mozna mimo to. juz kiedys wspominalam, ze przy okazji zabaw z bibulka i jej mozliwosciami przenikania ;) wyprodukawalismy z moim mlodziencem okienne deko. to na zdjeciu to jego dzielo.
moje dzieci przezywaja ostatnio kryzys jakis pt. "ja chce teraz mame!" ( wyjasnienie: laminuje, gdy spia, wiec nie o to loto) mlodszy w sposob glosny, starszy w sposob "na niebezpieczenstwo : czyli nastraszmy mame, to przyjdzie". mlodszy chce byc noszony i karmiony ( naturalnie :) ), starszy nie chce, zeby mlodszy byl karmiony i noszony. a co dopiero przewijany. no i tak przewijam dzis mlodszego, i na to przychodzi starszy:
-mama, auto jest weg...(znaczy sie zgubilo sie, a bawil sie autkiem ulepionym, przed chwila z plasteliny)
ja oczywiscie wizja: plastelina plackata na podlodze, w kwiatkach, w jedzeniu, tudziez wersja hardcore, wtarta w dywan, nie daj Boze zakamuflowana w kojcu mlodszego...
-co zrobiles z autkiem?-pytam- pokaz, poszukamy...
na to staje moj syn na srodku pokoju, zwija raczki w trabke, przyklada do buzi i wola:
-autkooooo, gdzie jeeeeestes?-odwraca sie do mnie i mowi- nie ma! (no bo nie odpowiedzialo, gdzie jest) mama, daj picie!- dla niego sprawa zalatwiona...ja nie popuszczam:
-synku, to gdzie to autko? i zaczynam szukac sama...
-tam mama jest auto!- i pokazuje mi swoje pudlo z niezliczona masa pojazdow- daj picie!
mysle sobie: zrobie mu to picie i przeszukam pokoj, zwlaszcza tam gdzie buszuje mlodszy...i odkladajac picie na stol, zauwazylam grudke plasteliny, ktora sie bawil...nie byla juz samochodem...byla czyms innym...auto jest weg...
ale za to o jeden siwy wlos wiecej...i o jedna zmarszczke, od tego usmiechania sie po takich sytuacjach...

pozdrawiam
siwiejaca wkropka

p.s. musi mi jeszcze troche zdrowych wlosow zostac, jeszcze nie przechodzimy buntu dojrzewania...oj co to bedzie...

3 komentarze:

  1. Banan w kieszeni odtwarzacza DVD to dwa siwe włosy...to tak z autopsji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a moze dvd glodne bylo i ktos sie wreszcie nad nim zlitowal ;)

    a wiec sa dwie wersje:
    1. kupiliscie nowe (zachowajcie rachunki jak wam beda zas dzieci wypominac, ze wynoszic beda smieci za 6 zlotych, a sprzatac za 11 zlotych, to takie rachunki beda w sam raz-jakos sie w ten sposob rozliczycie, a rachunek za 2 nieprzespane noce skreslcie, jako gratisowy upominek ;) -sama mam nieprzespana noc za soba, wiec chaotycznie pisze ;)
    2. czysciliscie......:O

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzisz, nie pomyślałam, że moje dzieci kierowały się uczuciami wyższymi przy wpychaniu tego banana:)
    P.S. Wersja 2:/

    OdpowiedzUsuń