sobota, 12 listopada 2011

kope lat....

gdyby ten blog byl ksiazka, to wlasnie wyciagnelabym go z najciemniejszego zakatka regalu, zdmuchnela warstwe kurzu i....zaczela kaszlec, bo tak zwykle na kurz reaguje...co prawda, udzielam sie na innym blogu... chociaz ostatnio nie czesto, bo sie po prostu nie da ;) moze okresle to inaczej: tamten blog jest bardziej "craftowy" ...i choc na kreatywnosc miejsce w mozgu jest, ale nie na zegarku ;) bo tak jak mi sie koniecznie chce cos stworzyc, to dzien nie koniecznie chce miec 36 godzin. czasem takie "craftowanie" bywa glosne, wiec nadrabianie tego noca nie wypada....cisza nocna i juz...a gdy sie pisze, to tylko klawiatura cicho"pyka", przynajmniej te guziczki, ktorych nie udalo sie urwac moim malcom.
malcow mam dwoch, jeden wiekszy= juz prawie dorosly, bunt trzylatka, zazdrosc o mlodsze rodzenstwo=pelen program; drugi mniejszy = polroczny, wlasciciel napuchnietych dziasel i fanatyk nieustannego ssania, wpatrzony w brata jak w obrazek.
mama mowi " nie wolno, uwaga, kocham cie" po polsku, tata to samo po niemiecku....i wynikiem tego sa stwierdzenia typu: "mama patrz mucha kaputt, siehst du?", tudziez "mama idziemy na hustawki, komm anziehen"

czas leci nieublaganie...to juz pol roku jak jestesmy we czworke....

z nocnym pozdrowieniem z nadzieja, ze w ten weekend zadne z nas sie nie rozlozy ( katary sa trendy) wita was

wkropka von BILDschön

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz