niedziela, 13 listopada 2011

na zakupach

sobota jest dniem zakupow. na spokojnie (albo i nie, w zaleznosci od humoru polroczniaka, ktory jak sie okazuje, nienawidzi fotelika samochodowego i ciemnosci panujacej juz popoludniami). jesli juz wogole sie nie da, to jedzie tylko tata ze starszakiem. i tak tez bylo tydzien temu.
tata skrzetnie odhaczal pozycje z listy zakupow, syn pomagal (fakt, ze nie sciaga niczego z polek=pomoc, w zupelnosci starczy). przez market trzeba tylko uwaznie przemykac, w odpowiedniej chwili odwracac uwage pierworodnego, bo on dobrze pamieta, gdzie sa polki z traktorkami. a terroryzowac o swoj cel to on potrafi.
my z maluchem czekalismy w domu. az doczekalismy sie. synus wbiega do pokoju i wola:
-"mama, mama, wiesz co...tata byl na KUPACH...!!!!"


hmmm...nic nie bylo czuc...;D

pozdrawiam
wkropka von BILDschön

p.s. a w raczce trzymal moj synus swoj nowy traktorek...tata dal sie zlamac...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz