niedziela, 27 listopada 2011

punkt widzenia

makaron to dobra rzecz. takze jako przedmiot do "kombinowania". gdy tylko przygotowalam farbki i przynioslam troszke "rurek" moj kochany starszak zaraz zabral sie do roboty.
-"zrobimy dla mnie korale, co?" - pytam, ale nie otrzymalam juz odpowiedzi...malowal, okrecal, robil nimi szlaczki. ja w miedzy czasie przygotowalam mu taka pseudo-igle, dosc duza i poreczna dla jego raczek, a pozatym bezpieczniejsza, niz zwykla igle. pokazalam mu jak nawlekac, wiec zaczal powtarzac. to skupienie musicie sobie wyobrazic i ta mina zdradzajaca poczucie robienia czegos bardzo waznego. po jakims czasie zaczal sie przygladac calosci, bylo widac, ze jest juz gotowy i chce pokazac mi to co zrobil:
-"i jak, moje korale juz zrobione?"- pytam.
a on na to...
-"ciu-ciu!! mama patrz ciuchcia! ciu-ciu!

no przeciez to oczywiste bylo, nie wiem skad ja te korale wymyslilam...

pozdrawiam
wkropka

ps. a widzieliscie makaronowe cudenka Gosi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz