wtorek, 17 stycznia 2012

obiezyswiat

raczkowanie pelna para...tak to sie zaczyna, a potem to kto wie, gdzie go oczy i nogi poniosa...mnie wywialo daleko od domu i jak sobie pomysle, ze mi moje chlopaki to zrobia, co ja zrobilam moim rodzicom, to mi chyba serce peknie...ja wyjechalam sie uczyc, wymarzone studia... wymarzylam sobie tym samym moja rodzine, tyle ze daleko od ojczystego domu... i staje sie swiadkiem, tego jak powstaja nowe marzenia... np. jak sie dostac do czerwonego klocka, albo co bedzie jak wyraczkuje z tego pokoju... czy tam zaczyna sie swiat? takze swiat mojego starszaka poszerzyl sie o pojecie "przedszkole"...widzicie, widzicie... juz skubance uciekaja z domu... ze to niby w celach edukacyjnych... no tak to sie zaczyna.... ach tak mnie jakos wzielo na przemyslenia...

pozdrawiamy teskniacych dziadkow i pradziadkow... niedlugo wasze swieta...
wkropka

p.s. pod mlodym znajduje sie dziecieca mapa europy: ze starszakiem szukamy na niej pippi langstrumpf, helikopterow i kosciolow, mlodszy usadawia sie na niej zwlaszcza w miejscu, ktore zaczynamy odkrywac ;) znalezienie nowych obszarow do odkrycia wiaze sie z przemiejscowieniem mlodszego w to samo miejsce...no bo on chce odkrywac z nami....

2 komentarze:

  1. Przeokropnie podoba mi się to zdjęcie!
    Tak to już jest z tymi dziećmi, zanim się zorientujemy wyfruwają z gniazd:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, tak od raczkowania się zaczyna :( a potem nawet się człowiek nie zdąży obejrzeć jak dostanie pozdrowienia z Australii na przykład...ah ten czas

    OdpowiedzUsuń