środa, 1 lutego 2012

gdy zimno na dworze...

kto by powiedzial, ze nakretki po napojach, czy przylepce pod prysznic, pofarbowana woda moga sprawic tyle radosci.
na nakretki zawsze sie znajdzie jakis pomysl (ukladanki, pionki, sylabki, literki, cyferki itp.).
a z tymi przylepcami to bylo tak. mialam w pudelku 6 sztuk: 2 zielone, 2 granatowe, 2 niebieskie. moj starszak je "wyniuchal" i po prostu zaczal sie nimi bawic: ukladal parami, ukladal wzorki, sprawdzilismy do jakich powierzchni sie przyssawaja... a transfer zrobilismy na koncu, chociaz to mialam w planach jako pierwsze... ah, wazne, ze mu sie podobalo.

zimno takie na dworze, ze tylko do domu uciekac sie chce... nawet zimowe zabawy nie sprawiaja przyjemnosci... tesknie za wiosna...

- mama-mowi starszak
- co synku?- pytam
- zimno... - mowi cichutko
- zimno ci synku? - pytam
- nie, mama, zimno jest fuj!- odpowiedzial z bardzo powazna mina
- masz racje synku....


pozdrawiam
wkropka

1 komentarz: