sobota, 26 maja 2012

Literka A

 w przedostatnim poscie  mozna bylo zauwazyc, ze zajmujemy sie literka A. starszak, co prawda literki juz zna, ale studiujemy je doglebniej (to w zwiazku z zapowiadana reorganizacja ;)). tym samym wiadomo, jaka literka bedzie "sponsorowac" przyszly tydzien.
a wiec w tym tygodniu kroluje literka A: A jak der Apfel (i ten temat tez studiowalismy doglebniej) i A jak arbuz (bo sezon wlasnie).
- jak widac na zalaczonym zdjeciu, jablko (der Apfel) rozdzielilismy na czynniki pierwsze i skorzystalismy z kart trojstopniowych (MPP36)
-czesc "artystyczna" tez byla i wyszukiwalismy, ktory owoc na obrazie Cezanne'a jest jablkiem, a ktory pomarancza...(pozatym to obraz tygodnia). 
-wszelkiego rodzaju cwiczenia z pisania literki : szorstkie litery (handmade! wreszcie), pisanie w piasku, ukladanie z pisakow, ukladanie pionkow...
-liczenie pestek arbuza, oraz ich sadzenie...zajecia ogrodnicze moj starszak bardzo lubi, ostatnio mielismy zbiory rzodkiewki balkonowej ;), jedna z nich stala sie takim okazem, ze zdziwilo nawet mnie, wielgachna byla...
- a co do jablek jeszcze, to chyba najlepszy owoc, zawsze pod reka i zawsze dobry, a ile mozna z niego zrobic...szarlotke, kompot, stemple, naszyjnik z nasion, jabko pieczone, dekoracja..

kolejnym tematem byly trzy stany skupienia materii. Marta napisala niedawno posta na ten temat, robimy razem kurs u Karen, wiec przebieg tego cwiczenia wyglada u nas podobnie. troche glupio mi dublowac posta, dlatego tego nie czynie i odsylam do kolezanki.


a na koniec chcialam dodac, ze bardzo zgadzam sie z tym, co napisala McDzia. Ja tez jestem przerazona, tym co sie wyprawia w swiecie producentow zabawek. Nasze pokolenie (dzisiejsze super 30-stki) z racji realiow, w ktorych dane nam bylo sie wychowywac, bylo nauczone dawac sobie rade, z tym co bylo (oprocz octu na polkach sklepowych). nasi rodzice "kombinujac" nam wszelkiego rodzaju zabawki, przekazali nam umiejetnosc robienia zabawek z niczego. ja mialam niewiele zabawek, mimo to czuje sie rozpieszczona... a byly to proste zabawki...lalki, misie, kolorowe klocki, od wuja dostalam raz plyte magnetyczna z magnesami do ukladania, hicior! starczylo, latalo sie po dworze, az sie nie zrobilo ciemno, korale z jarzebiny, kolczyki z wisien, pamietacie plastikowe buty, w ktorych obcasy wkladalo sie kamyki, zeby buty pukaly, jak u "doroslych pan"....
a zabawki: np. matrioszka...kiedys za bezcen mozna bylo kupic "u ruskich"( nie rasistowsko :) ) na targu, a teraz zabawka designerska...za duze pieniadze...kiedys sie przelamie i kupie, bo ja uwielbiam i gdybym wiedziala przedtem, to bym na morgi ja kupowala...
moj starszak na poczatku mial duzo"edukacyjnych" zabawek, dopoki nie wlaczyl wszystkich na raz i w amoku jakims zaczal biegac po mieszkaniu. wstalam spakowalam je wszystkie i juz ich nie ma. ani za nimi nie tesknil, wymienilismy zabawki na proste, takie ktorymi bawilismy sie my z mezem, kiedy bylismy mali. tyle, ze te zabawki nazywaja sie teraz "retro" i "vintage", i to slowo kosztuje spore pieniadze. sa tez zabawki, jak ta ukladanka ponizej, sa tanie i leza na sklepowych polkach odlogiem, bo "co ma dziecko z tym robic, ani nie gra, ani nacisnac nie mozna" i nikt ich nie kupuje...
tymczasem, w trakcie jednej zabawy moj syn zrobil rakiete, motor, samochod, mlotek i kwiatki dla mnie...
ratujmy kreatywnosc naszych dzieci, nie uczmy ich tylko"obslugi maszyn", ale uczmy rowniez ich tworzenia..

 
 pozdrawiam
wkropka

piątek, 25 maja 2012

Wyrozniene...


od przemilych babek: magdy(c), coscik,  Pani Tanguera,  dostalam wyroznienie:

 Zasady zabawy:

1. umieścić link do bloga osoby nominującej, 
2. wkleić logo zabawy,
3. napisać o sobie w 7 zdaniach,
4. nominować 10 osób-blogów.
 
7 zdan: hmmm... tylko?
- lubie toffi. 
- uwielbiam zapach lawendy. 
- brakuje mi czasu, by ziscic wszystkie pomysly, klebiace sie w mojej glowie. 
- nie cierpie blyskawic i burzy. 
- czy ktos zna sheldona coopera? jestem fanka tej postaci:)   
- fascynuje mnie metoda montessori.
- moje torebki musza byc duze, bo nosze ze soba zwykle "wszystko", co moze sie przydac, a zwykle potrzebne jest to, czego akurat w niej nie ma...

10 osob....nie dam rady...tyyyyylko?
kobitki, z ktorymi w jakis sposob ( komentarze, posty, maile) mam kontakt, sa dla mnie wazne, sa zrodlami informacji dla mnie i milymi osobkami...i kazda, ktora mnie w jakis sposob kojarzy powinna sie czuc wyrozniona...i te osoby, o ktorych teraz mysle, beda wiedziec, ze to one...;) 

no chyba sie wywinelam....serce mi sie kraje, gdybym przez przypadek  miala kogos pominac...

pozdrawiam
wkropka

poniedziałek, 21 maja 2012

nakretki


a wiec na propozycje policzenia nakretek, otrzymuje taka odpowiedz...
- mama, ale duzo ciuchci !
- no to policzymy wagony tej ciuchci..
- nie mama, jedziemy...czu czu czu czu...
te chlopaki to jakies monotematyczne sa...;)

wkropka

niedziela, 20 maja 2012

juz niedlugo, juz za chwile...

ufff...dopiero teraz chyba od "niewiadomo kiedy" przysiadlam do komputera...oj dzieje sie, dzieje u nas... mlodziak, jak to okresla moja babcia "przedeptal roczek", wiec i impreza byla (jak ten czas leci). no i o to deptanie chodzi...jak juz sie rozkreci, to depta na calego, ze nawet za przeproszeniem "na strone" ciezko wyskoczyc ;) z tego tez wzgledu trzeba bylo przeorganizowac ciut inaczej sytuacje mieszkaniowo-meblowa, bo jak sie okazalo  tak samo, jak wczesniej jego braciszek, interesuje sie, co znajduje sie na polkach, ktorych wcale nie dosiega...
w wolnych chwilach to juz chyba tylko spie ;) i jak przy czytaniu nie przysne, zglebiam tajniki naszej montessorianskiej metody, kurs u Karen Tyler w tym mi jak najbardziej pomaga :) i tu pozdrawiam Karen i kolezanki z kursu ;)

staram sie przeorganizowac nasz wspolny czas, zeby byl bardziej "wydajny" tzn. jest teraz dwoch takich, co sie bardzo interesuje...przedtem tylko starszak sie interesowal, mlodszy pewnie tez juz wczesniej obserwatorem wielkim byl, ale powiedzmy sobie szczerze, raczej pasywnym...a dzis munari mobile juz niestety nie wystarcza....;)

a tymczasem u nas na kalendarzu MAJ... muzyczny, rozne epoki, tworcy i wykonawcy, starszak zazyczyl sobie rozowych "post it" do oznaczania dnia... a niech mu bedzie ;) ... w tle gra nam muzyka klasyczna (dziekujemy babciu za plyte i wogole za to, ze moglysmy sie zobaczyc).
i mam pytanie takie do tych, ktorzy moze wiedza...otoz, co prawda zrobilam diagram por roku i miesiecy, tak jak wskazuje na to metoda montessori, ale jakos doczytac nie moge, dlaczego przedstawiany jest w strone przeciwna do ruchu wskazowek zegara...??? oj musze poszperac, jeszcze mam tyle do nauki... dzien "niestety" ma tylko 24 godziny... a od czasu do czasu trzeba by sie bylo tez wyspac...


a tu taka nowosc... co mowi mama i co mowi tata... bo wiadomo... jak jest literka A to jest "Apfel" i "Jabluszko" musi na literke J poczekac... nad danym slowem znajduje sie maminy i tatusia podobizna :)

pozdrawiam serdecznie
wkropka