piątek, 6 grudnia 2013

{ this moment } :::: november


{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 

If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama


That was our november...


 pożegnaliśmy jesień...
przygotowania do świąt czas rozpocząć...
przestawiliśmy się na czas zimowy, rytmem, zabawami, zajęciami...
wszystko dookoła nas ma kolor śniegu...
czy to nasze zajęcia w duchu metody montessori, czy też fantastyczne opowieści o zimowych krainach...
domowe wypieki pachną już świętami...
dekoracje robimy ręcznie...
ostatni miesiąc roku, czas przemśyleń...
na chwilkę patrzymy wstecz...

miłego grudnia!
wkropka

 

piątek, 8 listopada 2013

{ this moment }

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 


If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama
 
 

poniedziałek, 4 listopada 2013

diy :::: tutorial : gnome

na prośbę kamyka ... ludzik TU (ostatnie zdjęcie)

 potrzebujemy:
- miseczkę z wodą (lepiej wykonać nad umywalką)
- gąbkę
- igłę do szycia z nitką
- igłę do filcowania
- pisak
- mydło
- wełnę (3 kolory: cielisty, wybrany i kolor włosów)
- ręcznik (na zdjęciu brak, ale w trakcie wykonania sami na to wpadniecie ;) )
- kaloryfer (sezon grzewczy rules!)
przygotowujemy pasek wełny, lekko rozciągamy
robimy pentelkę
owijamy pentelkę resztą wełny
siup do kąpieli mydlanej
formujemy kulkę, tak jak z plasteliny...
... aż stanie się stabilna i okrąglutka
tak samo druga kulka...
osuszamy w ręczniku
przygotowujemy igłę z nitką
zszywamy obie kulki
pentelka na główce
podstawa gotowa
igłą do filcowana dorabiamy czuprynę
resztą wełny w kolorze wybranym filcujemy igłą kapturek
zakrywamy tym połączenie między kuleczkami
filcujemy do momentu uzyskania chcianego kształtu kapturka
teraz pisaczek...
i oczka gotowe
wysuszyć...
tadaaaa! ludzik gotowy!


miłego tworzenia!
wkropka

piątek, 1 listopada 2013

{ this moment } :::: october

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 


If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama


That was our october...

wkropka

czwartek, 31 października 2013

life :::: urinstinkt, czyli sprawa fizjologii

Dwujęzyczność ma to do siebie, że w sytuacjach wyjątkowych doprowadzić może do sytuacji niezręcznych, albo śmiesznych. Dzieci budują czasem zdania na tzw. "czuja". Matki też... 
Moje perypetie z sytuacjami typu "zastanów sie matko, cóż czynisz", zaczęły się na spacerze w mieście Tübingen... na plakacie reklamowym napisane PREISHIT! (hit cenowy), a matka pyta się lubego, co to jest PREI... bo SHIT to wie co... no i luby wybuchnął śmiechem... w tym wypadku byłam świadoma... od tego momentu zaczęłam zwracać szczególną uwagę, na tego typu rarytasy...
ale ostatnio udało mi się nie mieć tej świadomości...
W ręku szanowana gazeta, jakiś artykuł mądry... i matka czyta... URINSTINKT (instynkt pierwotny), ale co odczytują jej receptory... URIN STINKT = mocz śmierdzi... nie pasowało mi treścią do całości...
No ale matce się zdarzy, to tym bardziej i dzieciom ma prawo... i uwaga będzie wulgarnie...
otóż to... w Niemczech takie wyrażenie jak "Hopla, Hop", usłyszeć można w wersji.... HUI, HUIA... (piszę to w ten sposób, żeby nie było skojarzeń). 
I teraz wyobraźcie sobie konsternację na placu zabaw w Polsce, gdy mój starszak próbował wzbić się jak najwyżej huśtając się na huśtawce... HUUUU-IIIAAA!
Mojej teściowej zdarza się to samo, bawiąc się z chłopakami. Dlategoż została przez nas wcześniej poinstruowana, aby powyższe nie zdarzyło się w trakcie np. chrztu...
A teraz sedno sprawy... moje dzieci i ta kwestia...
Scenka:
Miejsce: dzienny
Aktorzy:
-starszy w roli doktora
-mlodszy w roli pirata
Akcja:
-starszy ma taka strzykawkę do podawania syropu i leczy zabawki
-młodszy jest piratem i biega dookoła... wołając: (a jakże) HUIA HUIA AHOJ!
-starszy na to stanowczo i poważnie: nie ma HUIA, jest syropek!

a matka sika ze śmiechu, ot taka fizjologia...

Zweisprächig zu sein ist nicht immer einfach und manchmal lustig. 
Der Mutter ( mir) ist es gelungen das Wort URINSTINKT falsch zu lesen: URIN STINKT (stimmt auch).
Aha.. Es ist nicht einfach das zu erklären, aber in Polen sagt man einfach HUI nicht ;) kann sehr unangenehm sein ;)

wkropka

glasstones :::: montessori meets waldorf






Dajcie dzieciom proste rzeczy, a one już będą wiedzieć, co z nimi zrobić. Lustro, ścieralny pisak i... szklane oczka... kolorowe, błyszczące, przezroczyste.... dajcie je matce, a ona też się wyżyje... 
 Słońce coraz niżej, ciepłe promienie wpadają wprost do naszego dziennego... Jaka gra świateł ukazuje się oczom naszym. Wszelakie próby zamykania rolet kończy się zwykle kolejnym tańcem światła i cieni. 
ach... jak sobie pomyślę, że za kilka dni "przewidują" zimno i słotę... 
i tym sposobem muszę wliczyć więcej czasu na ubieranie ich obu przed spacerem... zwłaszcza młodszego, bo on chce sam i nieważne, że czasem nie wychodzi mu, i że wściek jest, rzucanie butami, i całość trwa dooość długo...
oj ciężkie czasy przeżywa junior junior... świat staje mu na głowie... wszystko NIE i wszystko SAM, energia nerwy, emocje... musimy poczekać, aż samo przejdzie... bo musi... musi... musi? dajcie mi nadzieję jakąś... troszkę chociaż...
zmiana czasu na zimowy też poprzestawiała nam szyki...
i szybko chłodno...
i szybko ciemno... 
a po spacerze do domu na ciepłe kakao, tarmosząc w ręku tonę jesiennych skarbów...

Die Kinder brauchen nicht viel um Spaß zu haben. Ein Spiegel, abwischbarer Marker... Glassteine...bunt, glitzernd, durchsichtig... eine Mutter braucht in dem Moment auch nicht mehr. 
Die Sonne scheint...steht ziemlich niedrig auf dem Himmel, die Sonnenstrahlen fallen direkt in das Wohnzimmer rein... Licht und Schatten-Spiel...
es wird schneller dunkel...
es wird schneller kalt...
Zur Zeit um spazieren zu gehen, brauchen wir viel Zeit und Geduld. 
Erstens: wir brauchen mehr zum anziehen...
Zweitens: junior junior will SELBER anziehen, und weil es manchmal nicht gleich klappt, haben wir mega Wutausbrüche mit Schuhenschmeissen inbegriffen... er hat zur Zeit nicht leicht... die Welt stellt sich ihm auf dem Kopf... wir müssen nur abwarten bis die Phase vorüber ist... es muss vorübergehen...muss... muss? gibt mir bitte ein bisschen Hoffnung... ein bisschen nur...
aber sobald es mit dem Spazieren geklappt hat, kommen wir nach Hause, mit Herbstschätzen vollgepackt, um ein warmen Kakao zu trinken...

wkropka