środa, 30 stycznia 2013

blog sylaby...

odkrylam dzis... i fajnie tam... i na dodatek od razu konkurs sie przytrafil... zajrzyjcie TU

pozdrawiam

piątek, 18 stycznia 2013

czwartek, 17 stycznia 2013

a little bit about ADHD...

wlasciwie to nie ma o czym pisac, bo ja nadal uwazam, ze ta podejrzana przypadlosc po prostu nie istnieje... i post krotki bedzie, rozpisze sie pewnie jak "opadne z nerwow"...
ADHD to diagnoza nie dla dziecka, tylko dla otoczenia.... co to wogole jest?.... usprawiedliwienie rodzicow, ktorzy nie maja cierpliwosci lub czasu, albo usprawiedliwienie nauczycieli, ktorym sie nie chce...
o! takie mam zdanie... i stwierdzenia, ze nie wiem, jak to ciezko byc rodzicem "takiego" dziecka, mnie po prostu zwalaja z nog...kto powiedzial, ze bycie rodzicem jest latwe?  najprosciej dac leki...:/
moglabym krzyczec....
kiedys nie bylo adhd...dzieci byly ruchliwe, roztrzepane i nic nikogo to nie dziwilo, fakt, mamy bywaly czesciej w domu i nie "robily" kariery. A lekarze w skrajnych przypadkach radzili lyk szampana lub wina (!?!- straszne, ale tak robiono nawet 30 lat temu)). dzieci mialy zajecie, bo byly uczone pomagania rodzicom. nie nudzilo im sie, nie musialy wymuszac uwagi...
attention deficit... nazwa mowi wszystko za siebie...


eigentlich es gibt es nix zum schreiben, weil meiner meinung nach, so was, wie adhd nicht existiert!.. adhd wurde entwickelt, um die eltern, die keine zeit und geduld haben zu beruhigen und um die lehrer, die keinen bock und plan haben, zu entschuldigen...so sehe ich das!... es ist einfach dem kind medikamente zu verabreichen...was ist das für eine entschuldigung: "es ist nicht leicht ein elternteil von "so einem " kind zu sein.." wer hat überhaupt gesagt, dass ein elternteil zu sein einfach wäre...
schade um die kinder, die mit pillen "still" gemacht werden...

a wy co na to?
wkropka