czwartek, 17 stycznia 2013

a little bit about ADHD...

wlasciwie to nie ma o czym pisac, bo ja nadal uwazam, ze ta podejrzana przypadlosc po prostu nie istnieje... i post krotki bedzie, rozpisze sie pewnie jak "opadne z nerwow"...
ADHD to diagnoza nie dla dziecka, tylko dla otoczenia.... co to wogole jest?.... usprawiedliwienie rodzicow, ktorzy nie maja cierpliwosci lub czasu, albo usprawiedliwienie nauczycieli, ktorym sie nie chce...
o! takie mam zdanie... i stwierdzenia, ze nie wiem, jak to ciezko byc rodzicem "takiego" dziecka, mnie po prostu zwalaja z nog...kto powiedzial, ze bycie rodzicem jest latwe?  najprosciej dac leki...:/
moglabym krzyczec....
kiedys nie bylo adhd...dzieci byly ruchliwe, roztrzepane i nic nikogo to nie dziwilo, fakt, mamy bywaly czesciej w domu i nie "robily" kariery. A lekarze w skrajnych przypadkach radzili lyk szampana lub wina (!?!- straszne, ale tak robiono nawet 30 lat temu)). dzieci mialy zajecie, bo byly uczone pomagania rodzicom. nie nudzilo im sie, nie musialy wymuszac uwagi...
attention deficit... nazwa mowi wszystko za siebie...


eigentlich es gibt es nix zum schreiben, weil meiner meinung nach, so was, wie adhd nicht existiert!.. adhd wurde entwickelt, um die eltern, die keine zeit und geduld haben zu beruhigen und um die lehrer, die keinen bock und plan haben, zu entschuldigen...so sehe ich das!... es ist einfach dem kind medikamente zu verabreichen...was ist das für eine entschuldigung: "es ist nicht leicht ein elternteil von "so einem " kind zu sein.." wer hat überhaupt gesagt, dass ein elternteil zu sein einfach wäre...
schade um die kinder, die mit pillen "still" gemacht werden...

a wy co na to?
wkropka

8 komentarzy:

  1. Hej,
    oj tak, wychowanie człowieka to jest czasami ciężka praca. Chociaż wydaje mi się, że podstawą jest rozmowa, rozmowa i rozmowa z dzieckiem.
    są różne dzieci, mają różne charaktery, jeden jest spokojniejszy, drugi odważniejszy a trzeci szybszy. Tak jak napisałałaś "dzieci byly ruchliwe, roztrzepane i nic nikogo to nie dziwilo".

    Nie wiem czy adhd czy inne dyscostam istnieja naprawdę, ale przyklejenie takiej nalepki dziecku, to jest pójscie na łatwiznę. Kiedyś nie było dyscośtam w szkole. Więc każdy musiał się starać. Trzeba było nauczyć się pisać czytelnie.

    Kiedyś z ortografii byłam dobra, więc dyscośtam nie miałam, ale teraz z ortografią jestem na bakier, z uwagi na
    1 mało czytam książek
    2 mało piszę, a jak już to na komputerze, więc słownik mi podkreśla błędy na czerwono
    Pewnie gdybym musiała pisać dyktando, to już by były błędy ortograficzne. Ale to mnie nie upoważnia do etykietki dyscośtam. Znam zasady, ale poprostu mniej ćwiczę.

    Szczerzę mówiąc ja swojemu dziecku nie przykleiłabym plakietki dyscośtam (chociaż nigdy nie mów nigdy), ale też wiem, że nie znamy naszego mózgu, ciała tak dobrze, by coś z góry przekreślać. Być może są jakieś powiązania. Tak czy siak ja swojemu dziecku plakietki bym nie przykleiła, bo często tak jest, że później dziecko KOMPLETNIE się nie stara w szkole, bo "mam papierek na to".

    O jakich lekach pisałaś? na adhd!?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, te uspokajajace... "wyciszajace" dzieci

    OdpowiedzUsuń
  3. Leki na ADHD nie tylko "wyciszają" one często zmieniają całkiem dziecko! Jego charakter i niesamowitą chęć działania (nie do końca tak rozumianego przez innych) zamieniają w chemiczny "spokój" i apatię! Ja nie wiem czy ADHD to rzeczywista choroba czy też bardzo łatwe rozwiązania w przypadku dzieci odbiegających od przyjętej normy ale wiem, że leki podawane w wielu przypadkach powodują straszne skutki! Znam przypadek chłopca, którego mama wybrała takie rozwiązanie tłumacząc swoją decyzje "troską" o to aby w szkole nie sprawiał problemów. Leki powodują, że gaśnie mu blask w oczach i z bardzo ciekawego świata (prawda że poziom jego ciekawości świata jest czasem trudny do ogarnięcia)staje się mrukliwym nastolatkiem ślęczącym przed telewizorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to przygaszenie jest okropne... ostatnio trabili tu w tv, ze jakas mila pani (specjalistka) podwazyla teorie adhd, udowodnila, ze dzieci, ktore maja zaburzenia snu, lub sa po prostu niewyspane, maja wieksze szanse zostania zakategoryzowanym jako adhd... terazniejszosc jest dla dziecka "cyrkiem bodzcow", ze to tak nazwe... dzieci lubia, rytm, spokoj, reguly...w zamian za to sa bombardowane wszelakimi bodzcami (zwykle wizualnymi)... jak maja wtedy spokojnie spac?...

      Usuń
  4. moje dzieci mają energii tyle co cała grupa w przedszkolu ale nie rozpatrywałam tego nigdy w kwesti ADHD. Nie mam zdania na ten temat bo się w oógle nie zagłębiałam w temat ihhihi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje to tez czasem "huragany", no ostantio to praktycznie zawsze ;) ale nigdy bym nie poddala diagnozie... wole ich takich , niz takich klapnietych, gdy sa chorzy...

      Usuń
  5. Dziękuję ci bardzo wkropko! Daleko mi do tego o czym on mówi, właściwie chyba idę w odwrotną stronę ale nigdy nie jest za późno żeby pomyśleć i być może coś zmienić. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma za co, jakos tak pod wplywem chwili musialam sie "uzewnetrznic"... pozdrawiam

      Usuń