czwartek, 14 lutego 2013

winter outside...

zima... czasem sprzyja zabawom na sniegu, czasem "kiszeniu" sie w domu. od jakiegos czasu bylismy uziemieni, ze wzgledu na paskudne wirusy, a potem ze wzgledu na szczepienia... no ale nic, matka jestem nie od dzis, wiec zawsze cos w zanadrzu mam, coby urozmaicic pociechom czas...
i tak mlodszy, przekraczajacy wlasnie prog 21-ego miesiaca, zaczal interesowac sie ( i to nawet dosc intensywnie) literkami, wiec korzystam, ze inicjatywa jest jego.
starszy ( 4 lata) czyta, na razie krotkie wyrazy, bo przy dluzszych brak mu cierpliwosci, ale duma rozpiera mnie i jego rowniez.
ten post przypomnial mi, ze rowiez posiadamy pewne zdewastowane ksiazki i co najlepsze, mlodszy wykopal je skads ;) (bo starszy w kat juz dawno cisnal) i ksiega przezywa odrodzenie...dzieki autorce bloga odetchnelam z ulga, ze robienie kartonikow ze sylabami ze wszystkiego co popadnie jest zupelnie "normalne" ;)
a tak wogole to juz rok jak korzystamy z naszego kalendarza...przyklady tu i tu...tym razem gotowiec ze strony 1+1+1+1 
teraz zauwazylam, ze na diagramie por roku kroluje kwiecien... no tak...
mamy tez "zajecia plastyczne" i to duuuuzoooo.... byle sie utensylia artystyczne nie skonczyly...
a  na moim craftowym blogu pochwalilam sie moimi filcowanymi figurkami... i mam pomysl na ta milutka osobke... mam nadzieje bede mogla pokazac, co mi w glowie za pomysly skacza...;)  bo wlasnie moj starszak lubi ostatnio postaci skrzatow... i koniecznie (prawie codziennie) wyprawiamy im przyjecia urodzinowe... ta mala skrzatke nazwalismy lila (choc nie jest fioletowa ;) ) i jej srodek transportu to konik polny...ktorego zawsze mozna po montessoriansku przerobic ( czytaj: mamy puzzle z konikiem polnym + materialy od Ewy)
czekamy za wiosna juz... niecierpliwie... formikarium juz czeka ;)

pozdrawiam
wkropka