wtorek, 30 kwietnia 2013

Mother's (Tues)day!

 To się matka wyżyła... uratowałam krzesło od zniszczenia... niechciane... przygarnęłam je... coś się młodszy koło niego kręci... pewnie chce przywłaszczyć ;)

Ich habe mich aber "künstlerisch ausgedrückt" ;) Ich habe einen Stuhl gerettet. Den Stuhl, den jemand weggwerfen wollte, weil er nicht mehr schön ausgesehen hat... Ich habe ihn nach Hause gebracht und "eine Erfrischung" gegeben... Irgendwie mein jüngerer Sohn mag ihn... Er möchte ihn wohl für sich haben ;)

 wkropka

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

M.O.M. (Montessori on Monday) :::: cylinders

Jak już wiecie, cieżko nam działać zupełnie po montessoriańsku. Całkiem możliwe, że jesteśmy oboje ze starszakiem winni ;) VSL-owiec, szybko się nudzi i nie lubi powtórzeń, woli modyfikacje, ciągle... zawsze... dlatego uważam, że osobiście trafiłam na dobry dla mnie zawód... projekt=intensywna praca, ukończenie... nowy projekt, zupełnie inny... i niby kółko się zamyka, ale nie jest nudno.. chciałabym, aby moi synowie też wykonywali taki zawód, który da im satysfakcję... czasem nie rozumiem rodziców dążących za wszelką cenę by "uszczęśliwić" dzieci "dobrym zawodem". Nie każdy nadaje się na bankiera, czy lekarza... jeśli ktoś chce być np. mechanikiem samochodowym (bardzo przydatny zawód = czasem bardziej potrzebny niż bankier, który swoją drogą to zarabia porównywalnie "dziwnie" dużo), to jesli ta praca czyni kogoś szczęśliwym... to proszę bardzo, jak najbardziej za tym stoję...mielibyśmy mniej burnoutów...

Wg. źrodeł internetowych przykładami zawodów dla Visual-Spatial-Learner są:
- sztuki wizualne
- architektura :)
- design
- inżynieria
- fizyka
- psychologia
- ekonomia ... hmm... tu znaczący jest management... jakoś tak powątpiewam, bo poczucie czasu u VSL-owca może być frustrujące, zwłaszcza dla obserwującego ;) ale to pewnie zależne jest od typu wykonywanych zadań...


Wie Ihr wisst, es ist uns schwer auf "pur-montessori" zu arbeiten. Da sind wir zusammen mit meinem älteren Sohn wohl schuldig ;) VSL-Mensch mag keine Wiederholungen und ist schnell daran nicht mehr interresiert. Diverse Modifikationen sind besser. So habe ich festgestellt, dass ich für mich einen passenden Job gefunden habe. Da ist immer was neues zu tun und nie langweilig. Ich möchte für meine Söhne einen Job, der ihnen Spaß macht. Ich verstehe manche Eltern nicht, die ihre Kinder unbedingt mit einem IN-Job "glücklich" machen wollen. Nicht jeder muss ein Arzt oder ein Banker sein. Die Welt braucht auch z.B. KFZ-Mechaniker (und die braucht man auch öfters, als die Bänker-wieso verdienen die auch so viel?), und wenn jemandem dieser Job Spaß macht, da bin ich dafür...hätten wir auch weniger Burnouts...


Lt. diverser Internetsquellen gibt es die Beispiel-Jobs für Visual-Spatial-Learner:
- visuele Künste
- Architektur :)
- Design
- Ingenieur
- Physiker
- Psychologe
- Betriebswirt ... hmm... ziemlich bedeutend ist hier das Management...kann ich mir irgendwie nicht vorstellen ;) VSL muss sehr an seinem Zeitgefühl arbeiten, das kann manchmal sehr frustrierend sein, besonders für aussenstehende ;) aber das ist wahrscheinlich davon abhängig, was man für Arbeitsspektrum hat.
wkropka



piątek, 26 kwietnia 2013

{ this moment }

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 


If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama


czwartek, 25 kwietnia 2013

life :::: out of the rhythm

Ograniczamy się do zabaw, które nie wymagają pełnej sprawności paluszków. Junior junior nie wierzył mi, że gorące i dotknął płyty piecyka, a junior senior zorał sobie paluszki biegając w przedszkolu. I siedzą sobie bidulki z poowijanymi palcami z zakazem zabawy w piaskownicy. Na dodatek młodszy zaczyna pociągać nosem... Czyli znowu się zaczyna... Te wszędobylskie wirusy... Paskudy...

Die beiden haben AUA an den Fingern. Junior junior hatte nicht geglaubt, dass Herdplatte heiß sein kann, Junior senior hat seine Verletzung aus dem KiGa gebracht. Meine kleinen armen Jungs sitzen so mit den verbandten Fingern und können nicht so viel machen, wie sie wollen. Der Sandkasten ist auch aus der Spaßliste gestrichen worden... Aussendem sieht es so aus, dass wir wieder in unserer Familie einen Schnupfen "begrüßen" mussten... Freche Viehchen, die Viren....


wkropka

środa, 24 kwietnia 2013

W.O.W. (Waldorf on Wednesday) :::: four

CZTERY pory roku
CZTERY strony świata
CZTERY charaktery: sangwinik, choleryk, melancholik, flegmatyk
CZTERY żywioły:
                   *każdy żywioł ma swoich przedstawicieli świata fantastycznego.
                         ZIEMIA : gnomy / krasnoludy, skrzaty
                         WODA : ondyny / rusałki, syreny
                         POWIETRZE : sylfy / wróżki
                         OGIEŃ : salamandry / koboldy


Stworzeń fantastycznych można by wyliczać i wyliczać. Pamiętam, że ja wierzyłam... Robiłam z pudełek po zapałkach łóżeczka z malutkimi poduszeczkami i kołderkami, żeby mogły odpocząć, kiedy mnie odwiedzą... Kiedy zaczęłam wątpić? ... Kiedy zapomniałam? ...
To wszystko wraca, bo teraz czytam takie książki moim chłopcom.
Niektórzy nie przestali wierzyć, czytać... 
Spójrzcie na powodzenie literatury Tolkiena, na ekranizację jego wizji. Zloty fanów tej fantastyki cieszą się niezmienną popularnością. Pamiętacie "Niekończącą się opowieść", gdy po krainie fantazji pozostało jedynie ziarenko piasku? I to, czy ten świat powstanie na nowo, zależny jest od nas i od naszych dzieci...
Pamiętam, że wierzyłam...
A Wy?
Pamiętacie?

wkropka

wtorek, 23 kwietnia 2013

Mother's (Tues)day! :::: Mucha

 Jednym z moich ulubionych malarzy jest Alfons Mucha.
Właściwie to uwielbiam secesję, i w malarstwie, i w architekturze... Czasem, gdy moje brzdące zdecydują się na 5-cio minutową spokojną zabawę, ja korzystam z okazji i sięgam, po co się da. Multitasking pozdrawia! Szydełkowanie i szukanie inspiracji jednocześnie. Tym razem trafiłam na cykl obrazów "Cztery Pory Roku" i od razu zdecydowałam się pokazać go chłopcom. 

 Zu meinen Lieblingsmalern gehört Alfons Mucha.
Eigentlich ich mag den Jugendstil sehr, in der Malarei und Architektur.
Manchmal, wenn meine Kids sich entscheiden, doch 5 Minuten brav zu spielen, greife ich eine Gelegenheit zu, etwas für mich zu tun. Multitasking lässt grüßen! Das häckeln und Inspiration zu suchen gleichzeitig. Diesmal bin ich auf "Vier Jahreszeiten"-Bilder gestoßen und habe ich mich entschieden, sie sofort meinen Jungs zu zeigen.

PWN. Alfons Mucha
wkropka

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

M.O.M. (Montessori on Monday) :::: four seasons

Korzystamy z okazji,  że pora roku się zmienia, a tak wogóle, to występują subiektywnie chyba wszystkie cztery w ciągu jednego tygodnia... więc zgłębiamy temat... Młodszy też zaczyna się udzielać (zresztą jak widać), powoli muszę mu przygotowywać jego własne zadania, bo jeśli nie, to starszy też nie ma "prawa do nauki" ;)

 Wir nutzen gerade den Jahreszeitenwechsel um zu erfahren, wieso die Jahreszeiten so gibt. Subjektiv, es gibt zur Zeit vier Jahreszeiten innerhalb einer Woche. Der Jüngere fängt auch an, bei unseren Aktivitäten mitzumachen (wie man sieht), deswegen braucht er auch seine eigenen Übungen. Sonst lässt er seinem großen Bruder nicht viel machen ;)

Mein erstes Jahreszeiten Buch
Die Jahreszeiten
Wszystko, co warto wiedzieć
Vocabulary Tales
mpp36
Montessori for Everyone
Miłej Wiosny!
Schönen Frühling!
wkropka

piątek, 19 kwietnia 2013

{ this moment }

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 


If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama

czwartek, 18 kwietnia 2013

practical dragon ::: montessori meets waldorf

Muszę przyznać, że to trochę irytujące bycie zwolenniczką kilku metod pedagogicznych, które ze sobą nie współpracują. Najlepszą "metodą" jest chyba metoda złotego środka. Doman i Montessori twierdzili, że do 6 roku życia, gdzie dziecko najbardziej "absorbuje" swoje otoczenie, należy wykorzystać do najbardziej efektywnego przyswajania wszelkich informacji "ogólnonaukowych". Steiner zwraca również uwagę na absorbcję, ale bez wczesnej edukacji w tle.
Więc jak to jest z tą absorbcją?

Wczoraj pisałam o fantazji w świecie dziecka, o podejściu do niej metody waldorfskiej. Jedno jest pewne, po tym jak M.Montessori, na początku nie miała nic przeciwko wróżkom, po określeniu metody szczegółowiej, zniknęły z montessorianskiego kanonu literatury dziecięcej, gadające misie i gadające pociągi. Realność wzięła górę, jako ta, która wspiera kreatywność.
Nie wiem, czy wy, ale ja nie potrafię utrzymać stylu stricte montessoriańskiego (zwalę na VSL. A co!). Wychowałam sie na Misiu Uszatku i Filemonie (gadające to to). Nie zaszkodziło to mojej kreatywności, czy realnemu spojrzeniu na świat. Więc gdy robimy "practicala": odkurzanie i nagle odkurzacz staje się smokiem, pożerającym wszelakie okruszki, to nie mam serca zabronić. Lubię, gdy się tak fajnie dogadują te moje chłopaki.

Ich muss zugeben, dass es mich wirklich irritert, ein Fan von Pädagogiken zu sein, die miteinander nicht kooperieren. Ich glaube die "Goldene-Mitte-Methode" wäre die beste. Doman und Montessori sagen: das Kind absorbiert die Welt, lassen wir ihm auch nutzliche Infos "absorbieren" (durch die Frühförderung)... Aber Steiner sagt: "bloß nicht!", Kinder sind um Kinder zu sein... 
Was heißt dann die Absorbtion genau?

M.Montessori am Anfang ihrer Arbeit war für die Fantasiewelt im Kinderalter. Sie hat aber im Laufe der Zeit ihre Meinung geändert. Und jetzt finden wir im Montessori-Regal kein Buch, wo Tiere oder Verkehrsmittel sprechen. Die Realität ist das wichtigste Gebot.
Ich weiß nicht, wie Ihr, aber ich kann mein Lebensstil nicht als pur-Montessori bezeichnen (bin nähmlich ein VSL-er ;)). In meiner Kindheit habe ich Märchen gelesen oder geschaut, wo Bären und Katzen sprachen. Bin ich dann weniger kreativ, oder weniger pragmatisch? Glaube ich nicht...
Also wenn wir eine Arbeit vom "praktischen Leben" erledigen und ist der Staubsauger  auf einmal kein Haushaltgerät mehr, sondern eine Drache, dann kann ich persönlich so was nicht verbieten. Besonders, wenn sie zur zweit so viel Spaß haben...

wkropka

środa, 17 kwietnia 2013

a secret garden...

 a skoro dziś o skrzatach mowa... gdzieś w niedalekiej krainie Balkonii ;) znajduje się mały tajemniczy ogród...

und weil es heute um die Zwerge geht... irgendwo in Balkonien, ganz in der Nähe,  gibt es einen geheimnisvollen Garten...

wkropka


W.O.W. (Waldorf on Wednesday) :::: gnomes

Rudolf Steiner podkreślał ważność fantazji w rozwoju dziecka. Metoda waldorfska została oparta na jego spostrzeżeniach, iż dziecko do 7 roku życia ma nauczyć się funkcjonowania w otoczeniu przez naśladowanie zachowań dorosłych, wiary w świat fantastyczny (który buduje jego kreatywność), uczestniczeniu w rytmie, jakim stwarzają mu natura i życie społeczne. Tym samym oznacza to, że do 7 roku życia, nacisk na rozwój intelektualny, praca z dzieckiem, wczesna edukacja jest zbyteczna i wręcz niszcząca naturalny rozwój dziecka. Dziecko "absorbuje" ( szeroko pojęte zjawisko ;) ) duszą i ciałem otaczający świat.
W metodyce waldorfskiej świat fantastyczny opiera się na wiary we wróżki, skrzaty, leśne stwory itp.  Barwy są naturalne, pastelowe, spokojne. Dzieci do 7 roku życia powinny spędzać czas na łonie natury, na słuchaniu bajek, malowaniu, śpiewaniu, tańczeniu, graniu w teatrzyk, granie w "role". Nie uczą się pisać, czy czytać... No niby tak idyllicznie... Ale dzisiejszy świat oferuje tyle bodźców (zwłaszcza wizualnych-ogromna przeszkoda dla dzieci VSL), uczy "reklamy" od najmłodszych, zbiera żniwo ofiar merchandisingu. Nie jesteśmy w stanie uchronić przed tym w stu procentach. Pozatym, jeśli starszak pyta mnie z własnej inicjatywy: " mamo, co tu jest napisane? Mamo, co to za literka?" To oczywiste, że odpowiem.
 Waldorfska metoda (serce matki również) potwierdza niekorzystny wpływ telewizji, czy komputera na kreatywność, że ta uczy konsumpcji, brania, czekania na gotowe, znieczula wsłuchiwanie się w siebie i w naturę. Chociaż specjaliści od VSL twierdzą, że korzystne jest jak najszybsze nauczenie dziecka pisania na klawiaturze ( i bądź tu mądry! ). Ale nawet gdy ograniczamy lub  nie pozwalamy wogóle, to i tak na zewnątrz jesteśmy bombardowani hasłami, obrazami i bezsilni na mimowolny odbiór. A szkoda...
Wracając do specjalistów od VSL: dzieci te zwyczjowo bazgrolą przy pisaniu, a dlaczego? Bo ręka nie nadąża za myślami... Dlatego ja w szkole opracowałam sobie system skrótów, żeby zaoszczędzić czas, a bazgrolę do dziś...

Maria Montessori na początku swej pracy, przy opracowywaniu swej metody, wierzyła w pożyteczność opowieści o wróżkach. Dopiero doświadczenie zweryfikowało jej podejście do sprawy... Ale o tym w jednym z następnych postów.

Kurze Zusammenfassung:
 ( weil in Deutschland die Methode populärer ist, als in Polen, beschreibe ich sie auf deutsch nicht so genau )
Kinder bis 7 Lebensjahr 
- frei von der Frühförderung
-Glaube an Feen, Zwergen; Fantasiewelt im Mittelpunkt
-Rhythmus 
- singen, malen, Märchen hören, basteln, Rollenspiel

wkropka

wtorek, 16 kwietnia 2013

Mother's (Tues)day! :::: craft vs.time

Internet bardzo pożyteczny jest. Jeśli się wie czego i gdzie szukać. Jeśli się tego nie wie, to jest niepożyteczny, ba, nawet szkodliwy... Bo kradnie czas... Mam swoje ulubione strony, które odwiedzam, ale najgorzej, gdy wpadnę czasem przypadkiem na pinteresta... Najgorzej, jak coś znajdę i też chcę tak mieć/zrobić...
Na tyle jeszcze daję radę, że te projekty ograniczam do kategorii: małe, nieczasochłonne i przydatne. Wtedy takie nieduże coś, a czuję się craftowo odrobinę spełniona... A to odkryłam ostatnio...
house to home
Dziś zdobi mój regał, a w środku są kolorowe koraliki, które wreszcie odnalazły swoje miejsce na ziemi...

Work in progress
Das Internet ist sehr hilfreich. Sobald man weiß, was und wo man suchen soll. Wenn man das aber nicht weiß ist das Internet gar nicht hilfreich...eher schädlich... Ein Zeitdieb... Ich habe meine Lieblingsseiten, die ich besuche, aber es gelingt mir manchmal zufällig auf Pinterest zu landen. Im schlimmsten Fall finde ich, was ich unbedigt haben oder nachmachen möchte. 
So war es auch in dem Fall.
Die Projekte, die ich mir vornehme, begrenze ich nur zu den kleinen, nichtzeitkostend und nützlich. So ein kleines Etwas und ich fühle mich craftmässig erfüllt. Heute steht das Elefantenglas auf meinem Regal und verbirgt in sich viele bunte Perlchen, die endlich mal ihr Platz auf der Erde gefunden haben.

wkropka

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

M.O.M. (Montessori on Monday) :::: letters

CzuCzu- Znam literki
Montessori - Letter Work
Duden A bis Z und 1 bis 10
Świecące w ciemności. Litery.
Kiedyś postanowiłam sobie zrobić szorstkie litery dla moich chłopaków. Udało mi sie nawet kilka, niektóre z papieru ściernego (dopóki się ten nie skończył), później z kleju i piasku. Znalazłam jednak kilka alternatyw, które bardziej przyciągają uwagę moich chłopców. Sensorycznie zasada ta sama, idealogicznie odchodzimy ciut od normy... Byle efekt ten sam był...

Irgendwann habe ich mich entschieden selber die Sandbuchstaben zu machen. Es gibt also welche aus einem Sandpapier und welche aus einem Kleber mit einem Sand bestreut. Ich habe aber ein Paar Alternativen gefunden, die fuer meine Jungs sehr interesant sind. Sensorisch ist das Prinzip gleich, ideologisch nicht so sehr ;) das Ergebnis ist aber wohl das wichtigste...

wkropka

piątek, 12 kwietnia 2013

{ this moment }

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 


If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama

 

czwartek, 11 kwietnia 2013

rainbow ::: montessori meets waldorf


VSL i Montessori nie idą czasem w parze.
Wyobraźcie sobie dziecko, które ma tysiąc myśli na minutę. I w trakcie wykonywania zadań, przypomina sobie o czymś innym i już nie może skoncentrować się na tym, co wykonywało przed chwilą. Nie lubi powtarzania, bo szybko przyswaja sobie wiedzę. Każde powtórzenie je nudzi...
Gdy poproszone o wykonanie czegoś, w połowie drogi zapomina, tudzież zauważa coś innego, bardziej interesującego i przestaje być ważne, co tak właściwie miało zrobić... Rozpoznajmy tą sytuację, nie przypisujmy mu ignorancji, nieposłuszeństwa... Nie "marudźmy" mu, że tak jest, bo wtedy intuicyjnie samo się zamknie na nasze reakcje i dowiedziemy tym samym, że mieliśmy rację...tylko jakim kosztem...?

VSL und Montessori gehören manchmal nicht zusammen.
Stellt Ihr Euch ein Kind vor, das Tausend Gedanken pro Minute hat. Und beim Aufgaben erfüllen, erinnert sich plötzlich an was anderes und kann sich nicht mehr konzentrieren, was es eigentlich zu tun hatte. Das Kind mag Wiederholungen nicht, lernt schnell. Jede Wiederholung langweilt es... Wenn wir es bitten etwas zu erledingen, vergisst es oder lässt sich von irgendetwas ablenken... Es ignoriert nicht, es hört zu... Wir sollen das erkennen und nicht meckern. Wenn wir meckern, schliessen sich die Ohren eines Kindes zu. Das Kind grenzt sich vor den Meckereien ab... Und wir beweisen, dass wir mit der Ignoranz doch Recht hatten... Ein Teufelskreis, der niemanden glücklich macht....

wkropka

środa, 10 kwietnia 2013

W.O.W. (Waldorf on Wednesday) :::: rhythm


Odkąd urodziły się moje dzieci, chciałam nauczyć się o nich jak najwięcej... Z książek, z telewizji, z internetu. Jednak najlepszym nauczycielem jest, jak zwykle zresztą, życie, które swym doświadczeniem weryfikuje niekiedy najmądrzejsze książki. "Nauk o dziecku" jest wiele... Dziwnie to brzmi ;).
Dwa nurty, które przybiły moją uwagę to Montessori i Waldorf. Zupełnie różne, ale przedstawiają dobrą alternatywę do tego, co oferuje państwowa edukacja. W Niemczech, z tego co wiem, homeschooling jest niedozwolony, w jako jedynym chyba kraju na świecie. Paranoja, bo uważam, że akurat w tym kraju homeschooling uratowałby reputację tutejszego nauczania...

Ale dlaczego Waldorf? Moje starsze dziecko i ja sama jesteśmy VSL-owcami (czytaj TU) i ciężko nam w pełnym wymiarze przeprowadzać program Montessori (specjalistką nie jestem, ale czuję się dobrze poinformowana po kursie Karen Tyler. Szczegółowo o tym, następnym razem...

Co jest ważne w pedagogice waldorfskiej?
- jednym z głównych punktów wczesnego dzieciństwa jest wypracowanie rytmu.
U noworodka jest to rytm spania, jedzenia, krótkich faz czuwania i dalej, spania, jedzenia... I tak w kółko. Potem ten rytm rozwija się do przystosowania do cyklu dnia i nocy, później do przebiegu dnia i nocy w konkretnym domu, przejęciu rodzinnych rytuałów. Ten rozwój rytmu należy wspierać, szanować i chronić. Nie należy mylić rytmu z rutyną... rutyna jest nudna...;)

Dzieci potrzebują pewności, że coś jest, że coś się zdarzy, i tą pewność daje im właśnie rytm.

Rytm to:
- przebieg dnia
- dni tygodnia (każdy dzień ma przypisaną charakterystyczną czynność, np. w przedszkolu: poniedziałek=wspólne pieczenie chleba, czwartek=eurytmika)
- miesiące
- pory roku
- urodziny
- rok liturgiczny

Dzieci lubią powtarzanie (choć czasem VSL-owskie dzieci mogą mieć z tym mały problem ;) )
Powtarzanie jest znaczące w rozwoju neurologicznym dziecka, na co kładą nacisk też inne pedagogiki: Montessori, nawet metoda flashcards Domana, czy Shichidy,

Ten rytm staram się właśnie odtworzyć. Chodzi w końcu o fundament rozwoju moich dzieci...

Leider habe ich mich entschieden, nicht so ausführlich über Waldorfpädagogik auf deutsch zu schreiben, weil sie hier in Deutschland bekannt und populär ist. Auch wenn es manchmal nur um Stereotypen geht, wie "den Namen tanzen" o.ä.
Ich finde die Pädagogik, auf jeden Fall, sehr interessant.

Und noch eins: ich bin FÜR homeschooling in Deutschland!

wkropka

wtorek, 9 kwietnia 2013

Mother's (Tues)day! :::: books vs. time


Jako mama dwóch urwisów, gdy wieczorami kładę się do łóżka, na stoliku stoi ciepłe kakao, albo kawa odgrzana w mikrofalówce, po tym, jak nie zdążyłam jej wypić w ciągu dnia. Przyłożenie głowy do poduszki wiąże się niestety z tym niebezpieczeństwem, iż zasypiam z prędkością światła, nie przeczytawszy ani zdania z książki, którą aktualnie czytam. Mój mąż jest zdania, że ta musi być nudna, skoro przy niej zasypiam... No tak... Od ok. pół roku zajmuję sie zjawiskiem, które ma mi pomóc w wynajdywaniu w tym wszystkim czasu dla siebie. Wychodzę na prostą, wydaje mi się tak przynajmniej. Tzn. ostatnie dwa tygodnie infekcji wirusowej, dały do zrozumienia, że nie wszystko można zaplanować.... Ale mam pewien punkt zaczepienia... Zjawisko to postanowiłam opisać w odrębnym blogu, jako coś czysto organizacyjnego. Posiadanie tych informacji pomogło mi w określeniu naszego rytmu i umiejętności wydajniejszego korzystania z czasu. Jak się okazuje, moje życie do momentu urodzenia dzieci, organizowałam intuicyjnie tak, jak wskazują na to specjaliści. Gdy czytam ich specjalistyczne książki, to jakbym czytała o moim sposobie "na mnie"... Ale do rzeczy: mam plan przywrócić mój stary plan na mnie... Przywrócić ten rytm... Zobaczymy, czy w tym wytrwam...

Marzę, żeby znowu dużo czytać, bez wyrzutów sumienia...

Als Mutter von zwei Jungs, wenn ich schon am Abend ins Bett gehen will und auf dem Nachttisch mein Kakao steht, oder ein Kaffee (übrigens aufgewärmt in der Mikrowelle, weil ich es nicht geschaft habe, ihn am Tag zu trinken). Mein Kopf auf dem Kissen zu legen, verbindet sich mit einem Gefahr, dass ich einfach rasch einschlafe, ohne einen Satz aus einem aktuellen Buch zu lesen. Mein Mann ist dann der Meinung, das Buch sei langweilig, weil es mich zum einschlafen bringt... Naja... Seit ca. einem halben Jahr beschäftigt mich ein Thema, das mir helfen soll, eine gewisse "Zeitkontrolle" in meinem Leben zurückzugewinnen. Ich meine, ich habe es langsam im Griff. Aber mal schauen, weil z.B. ein Virusinfekt, der bei uns seit 2 Wochen herrscht, ungeplannt kam. Ich habe mich entschieden das ganze Geschehen (nur rein organisatorisch, nur als Info-Seite) in einem anderen Blog zu beschreiben. Leider nur auf polnisch, aber die hilfreichen links findet man da multilingual...
Vor den Geburten meiner Kinder, hatte ich organisatorisch alles im Griff, intuitiv, habe ich in mir eine Ordnung geschaft, die die Spezialisten, als typisch vorschreiben. Als ich die Bücher von denen gelesen habe, hatte ich das Gefühl gehabt, dass Sie meine Lebensanpassung entschlüsselt haben... Aber zurück zum Plan...Den habe ich langsam... Ich will zurück zum dem Rythmus... Mal schauen, ob es so klappt...

Ich möchte wieder so viel lesen, ohne Gewissensbisse....

wkropka


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

M.O.M. (Montessori on Monday) :::: alphabet train

Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w bardzo ciekawe puzzle. Pociąg, jakżeby inaczej, 3-metrowy, ze zwierzątkami (po angielsku), z alfabetem i przede wszystkim, duuuużą ilością wagonów. Zainteresowanie jest, lubi młodszy, lubi starszy, młodszy dopasowuje drewniany alfabet, starszy zwierzątka, mówiąc dumnie "h jak horse"... No i na koniec zabawy próbują przeciągnąć pociąg przez całe mieszkanie ;) to taka nasza dopasowywanka...

Vor einiger Zeit habe ich ein sehr interessantes puzzle gekauft. Ein Zug, wie könnte es anders sein, 3 Meter lang, mit vielen Tieren (auf Englisch), mit dem Alfabet und vor allem mit viiielen Wagons. Beide sind daran sehr interssiert, sowohl der Jüngere, als auch der Ältere. Der Jüngere mag das Holzalfabet anzupassen, der Ältere - die Tiere (stolz sagt immer dazu "h wie horse"... Wenn sie damit fertig sind, probieren sie den Zug durch die ganze Wohnung zu schieben ;)


udanego tygodnia !
schöne Woche wünsche ich Euch !
wkropka

piątek, 5 kwietnia 2013

{ this moment }

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 


If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama