wtorek, 16 kwietnia 2013

Mother's (Tues)day! :::: craft vs.time

Internet bardzo pożyteczny jest. Jeśli się wie czego i gdzie szukać. Jeśli się tego nie wie, to jest niepożyteczny, ba, nawet szkodliwy... Bo kradnie czas... Mam swoje ulubione strony, które odwiedzam, ale najgorzej, gdy wpadnę czasem przypadkiem na pinteresta... Najgorzej, jak coś znajdę i też chcę tak mieć/zrobić...
Na tyle jeszcze daję radę, że te projekty ograniczam do kategorii: małe, nieczasochłonne i przydatne. Wtedy takie nieduże coś, a czuję się craftowo odrobinę spełniona... A to odkryłam ostatnio...
house to home
Dziś zdobi mój regał, a w środku są kolorowe koraliki, które wreszcie odnalazły swoje miejsce na ziemi...

Work in progress
Das Internet ist sehr hilfreich. Sobald man weiß, was und wo man suchen soll. Wenn man das aber nicht weiß ist das Internet gar nicht hilfreich...eher schädlich... Ein Zeitdieb... Ich habe meine Lieblingsseiten, die ich besuche, aber es gelingt mir manchmal zufällig auf Pinterest zu landen. Im schlimmsten Fall finde ich, was ich unbedigt haben oder nachmachen möchte. 
So war es auch in dem Fall.
Die Projekte, die ich mir vornehme, begrenze ich nur zu den kleinen, nichtzeitkostend und nützlich. So ein kleines Etwas und ich fühle mich craftmässig erfüllt. Heute steht das Elefantenglas auf meinem Regal und verbirgt in sich viele bunte Perlchen, die endlich mal ihr Platz auf der Erde gefunden haben.

wkropka

2 komentarze:

  1. My też mamy takie słoiki z pięknymi pokrywkami na liście
    ,, do zrobienia".
    Koraliki , malusieńkie przedmioty u nas też czekają na swoje miejsce, narazie Mania gotuje je w swoich garnkach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja narazie muszę takie drobiazgi mieć na oku, bo młodszy ma dzike pomysły, co do ich wykorzystania;)
      Moja lista " do zrobienia" ciągle rośnie, że też sie czas nie umie tak "rozciągnąć" ;)

      Usuń