czwartek, 18 kwietnia 2013

practical dragon ::: montessori meets waldorf

Muszę przyznać, że to trochę irytujące bycie zwolenniczką kilku metod pedagogicznych, które ze sobą nie współpracują. Najlepszą "metodą" jest chyba metoda złotego środka. Doman i Montessori twierdzili, że do 6 roku życia, gdzie dziecko najbardziej "absorbuje" swoje otoczenie, należy wykorzystać do najbardziej efektywnego przyswajania wszelkich informacji "ogólnonaukowych". Steiner zwraca również uwagę na absorbcję, ale bez wczesnej edukacji w tle.
Więc jak to jest z tą absorbcją?

Wczoraj pisałam o fantazji w świecie dziecka, o podejściu do niej metody waldorfskiej. Jedno jest pewne, po tym jak M.Montessori, na początku nie miała nic przeciwko wróżkom, po określeniu metody szczegółowiej, zniknęły z montessorianskiego kanonu literatury dziecięcej, gadające misie i gadające pociągi. Realność wzięła górę, jako ta, która wspiera kreatywność.
Nie wiem, czy wy, ale ja nie potrafię utrzymać stylu stricte montessoriańskiego (zwalę na VSL. A co!). Wychowałam sie na Misiu Uszatku i Filemonie (gadające to to). Nie zaszkodziło to mojej kreatywności, czy realnemu spojrzeniu na świat. Więc gdy robimy "practicala": odkurzanie i nagle odkurzacz staje się smokiem, pożerającym wszelakie okruszki, to nie mam serca zabronić. Lubię, gdy się tak fajnie dogadują te moje chłopaki.

Ich muss zugeben, dass es mich wirklich irritert, ein Fan von Pädagogiken zu sein, die miteinander nicht kooperieren. Ich glaube die "Goldene-Mitte-Methode" wäre die beste. Doman und Montessori sagen: das Kind absorbiert die Welt, lassen wir ihm auch nutzliche Infos "absorbieren" (durch die Frühförderung)... Aber Steiner sagt: "bloß nicht!", Kinder sind um Kinder zu sein... 
Was heißt dann die Absorbtion genau?

M.Montessori am Anfang ihrer Arbeit war für die Fantasiewelt im Kinderalter. Sie hat aber im Laufe der Zeit ihre Meinung geändert. Und jetzt finden wir im Montessori-Regal kein Buch, wo Tiere oder Verkehrsmittel sprechen. Die Realität ist das wichtigste Gebot.
Ich weiß nicht, wie Ihr, aber ich kann mein Lebensstil nicht als pur-Montessori bezeichnen (bin nähmlich ein VSL-er ;)). In meiner Kindheit habe ich Märchen gelesen oder geschaut, wo Bären und Katzen sprachen. Bin ich dann weniger kreativ, oder weniger pragmatisch? Glaube ich nicht...
Also wenn wir eine Arbeit vom "praktischen Leben" erledigen und ist der Staubsauger  auf einmal kein Haushaltgerät mehr, sondern eine Drache, dann kann ich persönlich so was nicht verbieten. Besonders, wenn sie zur zweit so viel Spaß haben...

wkropka

3 komentarze:

  1. och wkropko, sama zadaję sobie te same pytania. Myślę, że Maria Montessori miała rację choć u nas też świat bajkowy jest obecny. I pewnie dlatego, jedno z najczęściej zadawanych pytań to: "mamo, a czy to jest wymyślone?" (słyszałam to pytanie odnośnie spiderman'a, filmów przyrodniczych i absolutnie wszystkiego!) Tak sobie teraz chłopcy porządkują świat, który im bajkowo przedstawiliśmy...
    A! I niestety "najlepsza metoda uczenia/wychowania" nie istnieje. Każda z nich rozwija inne cechy i najważniejsze to odpowiedzieć na pytanie co pasuje do mnie i mojego dziecka. Ja całym sercem stoję przy Montessori (nawet jeśli nie zawsze jej po drodze z VSL) bo ona pozwala dziecku samodzielnie myśleć. I ta niezależność myślenia jest dla mnie najważniejsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ostatnio mieszane uczucia, co do wyboru literatury przez moje dzieci. Młodszy chce, żeby mu tylko Elmera, słonia w kratkę, czytać. No niby książka o byciu innym, i mogłabym tłumaczyć, że takie słonie nie istnieją, ale czekam narazie, jak to się u nich rozwinie... Ja też bardziej Montessori jestem, nie w 100%, bo nie zawsze się u nas da. ;)
      I jak? Wdrożyłaś się już trochę w tematykę VSL? Masz wrażenie, że nagle wiele rzeczy stało się dla Ciebie jasnych? Ja nadal drążę temat...

      Usuń
    2. wiesz, ja wiedziałam że Mikołaj myśli wizualnie, ale nie zdawałam sobie sprawy, jak wielki ma to wpływ na jego sposób uczenia się. I: TAK! Rozjaśniło mi się i to bardzo! Miałam czas tylko trochę przejrzeć te linki, ale od razu trafiłam na rzeczy bardzo dla nas ważne. Czuję się jakbyś mi otworzyła drzwi do nowego świata;-) Dziękuję!
      P.S. jak będę miała czas to więcej napiszę na ten temat, może nawet na blogu...
      P.P.S. u nas Elmer też jest. I mnóstwo innych książek ze świata fantazji. Walka z tym chyba jest z góry przegrana, więc się poddałam i na końcu tylko dodaję: "ale to fajnie wymyślone" ;-)

      Usuń