czwartek, 2 maja 2013

life :::: vsl vs. time

Poczucie czasu... Wszystkie zadania spisane na kartce...
Odhaczone po wykonaniu...
Wszystko robione z zegarkiem w ręku...
Inaczej grozi chaos...
Jako osoba dorosła wiem, jak to opanować, choć czasem wymyka się to spod kontroli.
Wyobraźcie sobie dziecko, które poproszone o zajęcie miejsca przy stole w oczekiwaniu na za chwilę podany obiad. Po 5 minutach znajdujecie je w stercie zabawek w swoim pokoju. Było nieusłuchane? Było złośliwe? Nie! Właśnie miało na coś pomysł i siła woli realizacji tego "projektu" była silniejsza niż czekanie na obiad. Odkąd wiem o tym, nie pytam "dlaczego wstałeś od stołu?", tylko "zapomniałeś o mnie? To musiało być ważne, ale wolałabym, żebyś usiadł z nami. Po obiedzie mogę Ci w tym pomóc". I zamiast marudnego dziecka, mam to, które biegnie do stołu, je i potem wraca do zabawy. O ile w jego głowie nie zrodzi się nowy pomysł. A ja muszę dopilnować mojej przyrzeczonej pomocy, bo to nie zostanie zapomniane;)

Check this out!




Ilustracje do tych artykułów odzwierciedlają zachowania dzieci VSL. Widzicie tam swoje dzieci? 
Bałagan, który mają, jest czasem ich porządkiem, bo przecież zawsze wiedzą, gdzie co jest. Trzeba znaleźć kompromis, by ten bałagan nie utrudniał życia innym. Zapominalstwo? Słomiany zapał? To rozkładanie swoich projektów na mniejsze etapy ze sobą poplątane i niewspółistniejące. To chęć zakończenia wielu zajęć jednocześnie. To multitasking! Próba porządku na siłę, w systemie "lewopółkulowców" jest chaosem dla tych dzieci. System edukacji jest dostosowany do dzieci lewopółkulowych... Daje wam to do myślenia? Dla nich szkoła to "nudny chaos". Nuda... Chaos... Chciałoby wam się uczyć? A może inaczej: wykorzystywalibyście w tym systemie 100% swoich chęci i umiejętności?

wkropka

2 komentarze:

  1. "Bałagan, który mają, jest czasem ich porządkiem..."
    hehe, dobre. Przepiszę sobie i powieszę w widocznym miejscu, może przestanie mnie to w końcu doprowadzać do rozpaczy ;-)
    Trudno zrozumieć, że to co dla mnie jest chaosem i co staram się natychmiast ogarnąć, dla kogoś może znaczyć coś zupełnie przeciwnego...
    Dzięki za wpis i linki - znów zrozumiałam coś nowego o moim dziecku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też bym pewnie utknęła w takim bałaganie, ale wymogi " standardu porządkowego" doprowadziły do tego, że mam nad tym kontrolę i się dostosowałam. Dzieci tej kontroli muszą się nauczyć, niektórym zostaje to do końca życia ;) ważne, żeby znaleźć swój system...żeby czuć się w nim dobrze... No i Żeby wilk był syty i owca cała...

    OdpowiedzUsuń