czwartek, 24 lipca 2014

Week :::: 21-29/52

Miesiąc: maj/czerwiec/lipiec
Pora roku: wiosna/lato
Faza księżyca: wszystkie ;)
Edukacja domowa: pełen spontan
Mama: zabiegana

Mało nas... Mama wróciła do pracy, oboje potomkowie w przedszkolu...
Starszak zaliczył operacje uszu... Mama=strzępek nerwów... Ale było, minęło, kontrole lekarskie są. A teraz sam zainteresowany uczy się... gwizdać, i całkiem mu to wychodzi.... Z kolei młodszy... Gwiżdże na wszystko ;) taki wiek mu naszedł... No niby, że buntu... Wtajemniczeni wiedzą ;)

 
wkropka

poniedziałek, 26 maja 2014

Week :::: 20/52

Miesiąc: maj
Pora roku: wiosna
Faza księżyca: pełnia
Edukacja domowa: urodziny
Mama: maniaczka pchlotargowa 

 Oj było świętowanie, było... Temat strażacki, tort wykonała mama, świeczki: mama + chłopcy, dekoracje: tata + chłopcy (płomienie wszelkiej maści), strażackie kolorowanki, ogniste obrazy akwarelowe... Dużo zabawy, miłe prezenty... :) Ach....

To już 3 lata... :)

A ja wg. wskazań szkolnego lekarza mam aplikować starszakowi tzw. "Green smoothies", co też czynię. Dla siebie też, bom jak zwykle na granicy anemii, szpinak się przyda. Nasz starszak ma zdiagnozowane trudności w słyszeniu, stąd problemy z mówieniem... Mamy mnóstwo terminów u specjalistów, oby dało się zrobić jak najwięcej...

Pogoda, mam nadzieję, wyklaruje się... Zimni ogrodnicy przyszli na czas... teraz w wolnej chwili, oramy z chłopakami balkonowy ogródek. 
Pogoda udana ma to do siebie, że w sobotnie ranki zwiedzamy pchle targi... Na tych to udało nam się wyszperać kilka ciekawych rzeczy... Zresztą dla każdego się co znajdzie... Nawet tata się ostatnio załapał ;) ale nie udało mi się zrobić fotki... Zestaw młodego elektryka - panele fotowoltaiczne...nówka ;) z chłopakami poeksperymentowali i tyle widziałam ;)

A wy lubicie pchle targi?

wKROPKA

niedziela, 18 maja 2014

Week :::: 19/52

Miesiąc: maj
Pora roku: wiosna
Faza księżyca: pierwsza kwadra
Edukacja domowa: zabawy w rycerzy, piratów, budowlańców, czyli przedszkolne opowiastki.
Mama: musi się przyzwyczaić do tej sytuacji + urodzinowe przygotowania...
Ja mam chyba większe opory zostawić mojego malucha w przedszkolu, niż on zostawić matkę samą... Gdy przychodzą do domu opowiadają, opowiadają.... 
A mnie się łezka w oku kręci...
Dla mnie też nadszedł nowy czas... Powrotu do pracy, do myślenia o moich potrzebach, moim rozwoju... Powoli zamykam rozdział "mama w domu" ... I nie wiem, czy się cieszyć, czy płakać... 
Ale narazie planujemy urodzinowe przyjęcie i chodzimy na przyjęcia...
Koleżanka z przedszkola, z którą mój starszak miał już kiedyś okazję się ożenić, dostała od nas, ręcznie robioną skrzatową skrzynkę... O jak matka uwielbia filcować... Terapia... ;)
A co najważniejsze zrobiliśmy z chłopcami własnoręcznie świeczki do naszego torta... Sztuk 3... Przydają się za tydzień :)

wKROPKA

Week :::: 18/52


Miesiąc: kwiecień/maj
Pora roku: wiosna
Faza księżyca: nów/Beltane
Edukacja domowa: jak "wygląda" dźwięk? + Junior jr. w przedszkolu...
Mama: też w przedszkolu ;) pomaga się oswoić ;)
Nadszedł maj.... Co widać na załączonym obrazku, bo tu w tradycji stawiane jest majowe drzewko... 
W domu nas coraz mniej, bo młodzież w przedszkolu, w tej samej grupie...
Zdążyliśmy jednak poeksperymentować, jak "wygląda" dźwięk. Na szklankę naciągnęliśmy balona, nasypaliśmy na niego troszkę soli i zaczęliśmy mruczeć... A sól podskakiwała jak szalona...

A mnie się serce kraje, bo mi dzieci z domu wyfruwają... 
Moi biedni rodzice... Ja w ramach edukacji też wyfrunęłam... 1000 km od nich... 
Ach... Czas leci nieubłaganie...

wKROPKA

niedziela, 4 maja 2014

Week :::: 17/52

Miesiąc: kwiecień
Pora roku: wiosna
Faza księżyca: ostatnia kwadra
Edukacja domowa: co potrafi olej roślinny...
Mama: postanawia zająć sie swoją cyklicznością... I robi dla siebie biżu... ;)
 
Olej jadalny... Sympatyczna substancja... Pogrzebać można, poekperymentować. Pomieszać z wodą ( no nie można), z piaskiem. Sprawić, żeby zniknęły szklane przedmioty... Magia... 
Posmarować można spękane od mrozu rączki...
A olej lawendowy pomaga w zasypianiu...

A ja...
Sobie biżu kombinuję... Naczytałam się ciekawych rzeczy o cykliczności kobiety... Cykl miesięczny kobiety jak rok, ma swoje 4 pory.... Wiosnę, lato, jesień, zimę... Każdej porze przypisać można określone kamienie szlachetne i półszlachetne... I taki karneol (jak na zdjęciu) wspiera naszą "ulubioną" porę... PMS :D

wKROPKA (całkiem spokojna;) )


niedziela, 20 kwietnia 2014

Week :::: 16/52

Miesiąc: kwiecień
Pora roku: wiosna.
Faza księżyca: pełnia
Edukacja domowa: rozkręcamy się... Tematyka wielkanocna :)
Mama: ma do nadrobienia 2 tygodnie domokurzenia....

Cieszymy się na święta... Dla mamy zwrot "świąteczne porządki" nabrało magicznej mocy nadrabiania dwóch tygodni czynności porządkowych, ograniczonych w czasie infekcji do minimum... Nie uwierzycie, ile prania mam :o sama sobie nie zazdroszczę ;)

Ale o robótkach ręcznych nie zapomniałam, i były te dla urwisów i z urwisami :)

Nasza rodzinka życzy Wam wszystkim 
WESOŁEGO ALLELUJA!!!

wKROPKA

Week :::: 15/52

Miesiąc: kwiecień
Pora roku: wiosna
Faza księżyca: piewsza kwadra
Edukacja domowa: tylko ciut
Mama: wszyscy chorzy... :(

Infekcja rozprzestrzeniła się na pozostałych domowników... :( działamy niewiele nabierając sił...

wKROPKA

niedziela, 13 kwietnia 2014

Week :::: 14/52

Miesiąc: kwiecień
Pora roku: wiosna... Bleee
Faza księżyca: pierwsza kwadra... Blee
Edukacja domowa: brak... Bleee
Mama: chora... Wszystko blee...

Tata przejął wszelakie obowiązki... Mamę ścięło z nóg... 

wKROPKA

czwartek, 3 kwietnia 2014

Week :::: 13/52

Miesiąc: marzec
Pora roku: wiosna!  Słonecznie!
Faza księżyca: nów
Edukacja domowa: nieoczekiwany eksperyment...
Mama: ogrodniczka-balkoniczka :)
Mali ogrodnicy-balkonicy mają masę roboty, bo to sadzonki potrzebują przeprowadzki. A co za tym idzie należy przekopać niesamowite, jak na warunki balkonowe, ilości ziemi. A kuleczki od drenażu to też dobry materiał do wykorzystania... Cóż za niesamowita praca, jeśli obok przyrządów ogrodniczo-balkonowych, jesteśmy w posiadaniu dwóch czadowych kopar, oraz dwóch mega-wywrotek.

I tak to całkiem przypadkiem zdarzył nam się eksperyment.
Fasolkę chcieliśmy.
Co by:
1. Pokazać, jak to się roślinka z takiego ziarnka rozwija.
2. Poźniej przenieść na balkon i jak już będzie wielgaśna do nieba prawie, to może by robiła za dawcę cienia.
3. Mieć fajną fasolkę.
4. Zrócić uwagę chłopców na odpowiedzialność za fasolkę, bo przecież pić musi...

Matka się przygotowała starannie, dobierając niestarannie materiał:
A mianowicie:
Jak widzicie na załączonym obrazku po lewej stronie rośnie sobie spokojniutko i wartko fasolka sztuk dwie, strzelająca ku niebu. Po prawej stronie fasolka (z dwóch sztuk ostała się jedna) niemrawa, ale nadal mająca nadzieję...
Obie wersje podlewane tą samą wodą, obie wersje lokum na tym samym parapecie...
Z tą różnicą, że po lewej bawełniane łoże, a po prawej plastikowe...
Jest różnica, co?
Zauważcie, że żyjemy w plastikowym świecie...
Przypomina mi się pewien film, który widziałam kilka miesięcy temu...
TU jego trailer... Dostępny też w wersji angielskiej...
Może zastanowicie się po tym filmie, jak wartościowa jest źródlana woda mineralna pita z plastikowej butelki...

wKROPKA

sobota, 29 marca 2014

Kitchen :::: spices

Hildegarda z Bingen spisując swe księgi o zdrowym żywieniu, o zdrowiu i życiu, zwróciła szczególną uwagę na zioła i przyprawy. 
Dziś przedstawię dwie z nich: 

1. Bertram: wzmacniający układ nerwowy, poprawiający, pamięć i koncentrację, wpomagający leczenie przeziębień, chorób płuc, czy cukrzycy.
2. Galgant/Alpinia lekarska: wspomagający układ trawienny, stosowany nawet w jego stanach zapalnych.
Właściwości tych przypraw można by wypisywać wiele. 
W kuchni stosuję je często, mają specyficzny, ale przyjemny zapach, a wpływ na smak potraw ogromny. Polecam!
Hildegarda wymienia też koper włoski, kasztany jadalne i orkisz jako pożywienie w 100%- przyswajalne dla organizmu człowieka. Od pewnego czasu zastąpiliśmy mąkę pszenną, mąką orkiszową. Zniknęły wszelakie zgagi. Chleb od roku pieczemy sami. Teraz już tylko z mąki orkiszowej. Pszenna pojawia się u nas tylko jako spód od pizzy. Mój mąż jest mistrzem w przygotowywaniu pizzy! 
Tylko w niedzielę mamy dzień pszenny, wg. tradycji waldorfskiej. Ale to już inny temat, o którym wspomnę wkrótce.

A moi synowie...?
 Chłopcy, gdy pomagają mi w gotowaniu, zawsze proszą o podanie przypraw do powąchania... To zabawa dla zmysłu powonienia, a dla nich interesujące eksperymenty.

Smacznego!
wKROPKA

piątek, 28 marca 2014

{ this moment }

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 

If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama


wKROPKA

czwartek, 27 marca 2014

Yarn Along

~ Two of my favourite things are knitting and reading, and the evidence of this often shows up in my photographs.  I love seeing what other people are knitting and reading as well. So, what are you knitting or crocheting right now? What are you reading?  ~ joining Ginny from Small Things


wKROPKA

poniedziałek, 24 marca 2014

Week :::: 12/52

Miesiąc: marzec
Pora roku: wiosna!  Oficjalnie! Ostara...
Faza księżyca: ostatnia kwadra
Edukacja domowa: rysujemy, malujemy, co się da :) nawet ściany :/
Mama: tankuje pierwsze wiosenne promienie słońca :)
 
Wiosna! Oficjalnie! 
Do naszego domu zawitała również. Znaleziska spacerowe są, a jakże, ale projektujemy i wykonujemy nasze własne "łapacze wiosny". Czy to kolorowe, transparentne gwiazdy na oknach, kolorowe szklane oczka, błyszczące mobile... Wszystko po to, by zaprosić wiosenne słońce do naszego domu. 
Pobawić się światłem... 
Aby na chwilę stanąć i przyjrzeć się temu... 
Na sekundę wyciszyć...
Nastawieni na nowe... 
Na zmiany... 
Tym razem staramy się przeinaczyć nasz jadłospis... Na lżejszy, wiosenny...

Od razu inaczej się oddycha... Bo wiosna...
Bo kwiaty, bo świergot ptaków...

A w edu.. Nadal ćwiczymy paluszki... Grzebanie w ziarnie... Bomba zmysłowa i terapia w jednym...
Polecamy!
Miłej wiosny!

wKROPKA

piątek, 21 marca 2014

{ this moment }

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 


If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama
 
 wKROPKA

czwartek, 20 marca 2014

Week :::: 11/52

Miesiąc: marzec
Pora roku: zima... Jeszcze tylko tydzień udawania...
Faza księżyca: pełnia
Edukacja domowa: powrót do korzeni, czyli "fingerspiele"
Mama: odpuszcza... Czas na nowe...
Szykujemy się na powrót do korzeni... Teatrzyk paluszkowy... Ćwiczenia małej motoryki...
Starszak z rozdzieleniem polskiej i niemieckiej gramatyki nie daje sobie rady... 
Nasza edukacja ograniczać się będzie do walki o każde poprawnie zbudowane zdanie...
Młodszy nie ma tego problemu...
A dlaczego paluszkowe zabawy... Bo dzieci wprawnie radzące sobie z małą motoryką, nie mają problemu z mową.
Najprościej dać dziecku zadanie... Dotknąć opuszkiem kciuka opuszków pozostałych palców tej samej ręki... Młodszy jak na fortepianie... Starszy musi pomagać sobie drugą ręką...
Mamy wrażenie, że jego język nie może nadążyć za myślami... 1000 na minutę...
Już od jakiegoś czasu nie trzymam się mojego planu edukacyjnego... Jest spontan... 
Dyskusja o 6-latkach w szkole, dała mi do zrozumienia, że moje podejście jest dwubiegunowe...
Z jednej strony Doman, wczesna edukacja, z drugiej: pozwólmy dzieciom być dziećmi jak najdłużej...
Sama już nie wiem...
Wczesna edukacja w domu.. Jako forma zabawy... Ok...
Ale 6-latek w ławce, siedzący na żądanie, najlepiej bez ruchu... To już dla mnie nie ok...

Mowa kształtuje się do 7 roku życia... Niewiele mamy czasu, by to naprawić... Mój starszak w PL wylądowałby w tym roku w szkole....
To byłaby do niego katastrofa... Prawopółkulowiec... Onieśmielony przez swą wymowę...
Czuję, że są momenty, gdzie jego hulające w nim myśli, nie pozwalają mu przekazać tego werbalnie...wyrzuca z siebie dźwięki, wymyślone wyrazy, żeby tylko coś powiedzieć (VSL)...To frustruje... Wiem o tym... Też tak mam... Jemu mogę pomóć... Mam nadzieję przynajmniej. 

A Młodszy, tak zapatrzony w starszego brata, przejmuje "druknąć guziki", czy "idziemy spazieren", "mama, ja Ciebie pomożem"... Może powinnam przestać poprawiać... Może to też go onieśmiela...

Aha... Zabawki schowane... Ostały się tylko nieliczne (z nielicznych w sumie= mamy tylko jedno pudło z lego=ok. 300-400 klocków=Młodszy potrafi je roznieść tak, że ma się wrażenie posiadania ich w liczbie tysięcy)... Ostały się tylko zabawki o małej ilości "składników"... Kilka... I kartki+kilka kredek... Zaczynamy od początku...
Reset...
Macie czasem uczucie, że potrzebujecie takiego resetu, czy też może szkoda Wam tego, co zrobiłyście do tej pory i czujecie niedosyt, że nie dobrnęłyście dalej?

wKROPKA

środa, 19 marca 2014

Yarn Along

~ Two of my favourite things are knitting and reading, and the evidence of this often shows up in my photographs.  I love seeing what other people are knitting and reading as well. So, what are you knitting or crocheting right now? What are you reading?  ~ joining Ginny from Small Things


wKROPKA

poniedziałek, 10 marca 2014

Week :::: 10/52

Miesiąc: marzec
Pora roku: zima... (wygląda inaczej)
Faza księżyca: pierwsza kwadra
Edukacja domowa: czas zająć się "ogrodem" na naszym balkonie
Mama: znowu wzbudza w sobie chęci posiadania "własnego ogródka"
Spacery... Długie.... Bez uciekania przed deszczem, wiatrem mroźnym....
Wiem, to wszystko może się jeszcze zmienić...
Carpe Diem...

Nasze spacery:
Niekończące się zbieractwo... 
Tzn. Chłopaki zbierają, ja taszczę...
Ponieważ młodszy nie używa spacerówki, od kiedy zaczął chodzić, nie ma gdzie tych skarbów włożyć...
Ich torby (uszyłam osobiście), wypełnione po brzegi, niosę ja. 
To co nie zmieści się już w torbach, to przecież mama ma w swej kurtce mega-kieszenie. Nie mam odwagi ostatnio wkładać tam rąk. Wyobrażam sobie to robactwo... Bleee... Ciary....
Kiedyś przed wejściem do domu opróżniłam zawartość kieszeń... Myślę sobie: "przecież mają te torby..." Niewybaczalny błąd... Słyszeliście o meltdownach?....
Postanowiłam następnym razem opróżnić w domu, gdy już spali i przez resztę dnia nie wspominali o "skarbach"... Zapamiętajcie sobie: " Dzieci robią inwentaryzację na drugi dzień...

Ostatnio na spacerach stawiam warunek:
Tylko jedna rzecz...
Czasem się sprawdza...
Ale nie w przypadku kamieni...
Garść liczy się jako jeden...

Ot taka matematyka ;)

W weekend spacery wymieniliśmy na przekopywanie balkonu... Ciepłe słońce, kopary w służbie ogrodnictwu... Balkon nawet duży... Więc dużo do przekopywania :D

Wiosna przebudziła się już miesiąc temu (Imbolc) i teraz idzie :D 

wKROPKA


poniedziałek, 3 marca 2014

Week :::: 9/52

Miesiąc: luty/marzec
Pora roku: zima, ale nie w "realu"
Faza księżyca: nów
Edukacja domowa: różności.... arts&crafts
Mama: też się artystycznie wyżywała ... :D
 
Nie było myśli przewodniej... Co nam się przypomniało i wymyśliło, to wylądowało na naszej To-Do-List... Mnie się też przydało... ;)
W przedszkolu tydzień pod hasłem "Fasching"... To takie tutejsze wypędzanie zimy ;) jest kolorowo, głośno i zabawnie...

Miłego tygodnia!
wKROPKA

piątek, 21 lutego 2014

Week :::: 8/52

Miesiąc: luty
Pora roku: zima.... hmmm.... jakoś nie...
Faza księżyca: pierwsza kwadra
Edukacja domowa: kolejne poszukiwania, czyli: "mama, a jak to się mówi po angielsku?
Mama: plany, plany, plany....
Montessori w "czystej formie" u nas nie funkcjonuje... Nie i już... Tej dyscypliny brakuje przede wszystkim mojej osobie, więc jak ja mam przekazać ją dalej. W poszukiwaniach najlepszej drogi dla nas znalazłam wiele informacji, w szczególności o mnie samej... Wszystko zaczęło się kręcić wokół pojęcia VSL i wszystko stało się jasne... Dodatkowo nie funkcjonuje u nas system 5-latek + 2-latek wykonujący razem/osobno ćwiczenia... Zwykle kończy się chaosem, wyrywaniem sobie z rąk rzeczy, lub robienie ze wszystkiego skarbu pirackiego... Wszelkie ćwiczenia kończą się... ich wspólną zabawą...
Co mi pozostało... Przygotowuję teraz zabawy... Materiały montessori są nadal przydatne, są rewelacyjne, ale beszcześcimy je totalnie ;)
Tym razem nie było tacy, dywanika, trójstopniowych kart.

Zaczęło się tak:
Pani przedszkolanka ma urodziny. Każde dziecko przynosi po jednym kwiatku, z czego powstaje bukiet. Matka kupuje bukiet. Na czasie są wiosenne (a jakże) kwiaty. Tulipany i żonkile. Żółcie i zielenie. Wiosennie tak. Jeszcze chwilkę i będzie można oficjalnie mówić o wiośnie. 
Z bukietu owego pani dostała jednego kwiatka, reszta bukietu spoczęła w domowym wazonie. I tak stoi na stole. I żółci się, i zieleni się. Podchodzi Junior Junior: "mama, pomarańczowy kwiatek"... 
Koniec aktu pierwszego ;)
I teraz wyobraźcie sobie scenkę z "Pomysłowego Dobromira" ze skaczącą piłeczką na jego głowie... To samo stało się z matką...
Matka wyciągneła wszystko, co żółte, zielone w craftowym pudełku: pisaki, kartki. Do tego puzzle-kwiat, klej i nożyczki.... I heja...

Rezultat:
Budowa kwiata-powtórka
Potrzeby roślin
Poznawanie kolorów
Wycinanie
Obrysowywanie kształtu
Budowanie wzorów
Segregacja wg. koloru
Origami-tulipan
Zabawa
Sprzątanie po sobie
Zbieranie chwytem pincetowym najmniejszych ścinków
Zamiatanie
Ścieranie ściereczką niesfornego kleju
Odkurzanie niesfornych ścinków

Tadaaaa!

Biologia
Język
Sensorial
Practical
Matematyka

Fakt... Nie ma utartego mechanizmu wykonywania tych zadań, w przypadku wykonywania ich pojedynczo, ale jest rytuał zabawy, nauki i ... sprzątania po sobie ;) bardzo przydatna umiejętność ;)

A potem byli znów piratami/strażakami...
A jak nam zabawa w piratów przeobraża się w matematyczne działania, to już opowiem innym razem ;)

W tym tygodniu zapotrzebowanie na wiedzę mojego starszaka skierowało sie ku językowi angielskiemu... Nie powiem, dla mnie to też niezła powtórka... 
"Mama, jak jest keczup po angielsku?"
"Ketchup"
"Nie, tata mówi ketchup, to jest po niemiecku"
"Wiesz ketchup po angielsku i po niemiecku wymawia się tak samo. Po polsku mówi się ciut inaczej"
I tu mój mąż:
"Dlaczego w Polsce na Chopina mówi się tak twardo Szopen... Przecież jego nazwisko jak jego muzyka unosi się i wzlata... To Chopin (wym. Szopę) przecież..."
Zachciało mi się za romantyka wychodzić... ;)

wKROPKA

wtorek, 18 lutego 2014

Week :::: 7/52

Miesiąc: luty
Pora roku: zima ?!? gdzie?
Faza księżyca: pełnia
Edukacja domowa: liczenie... NIESTRUDZENIE
Mama: declutter, reaktywacja pochorobowa


A on nadal liczy... 
Ale jest jakiś przełom... Jakiś skok u niego obserwuję... Czekam cierpliwie na jego reakcje...
Młodszy nauczył się... krzyczeć... I to z takim wściekiem, że ho ho... Czasem zastanawiam się, skąd w takiej osóbce tyle głosu...

Przestaliśmy już wierzyć w nadejście zimy... Jedyny zimowy obrazek to nasz "nature table". Całkiem nieadekwatny do realiów...

Pierwszy weekend, kiedy to udało nam się odsapnąć od infekcji... I ja rzuciłam się znów w wir wielkiego noworocznego wyciepu ;) 

Walentynki, pełnia... Jak wy przeżyliście weekend? ;)

wKROPKA

środa, 12 lutego 2014

Week :::: 6/52

Miesiąc: luty
Pora roku: zima ?!? gdzie?
Faza księżyca: ostatnia kwadra
Edukacja domowa: liczenie 
Mama: lekarka, pielęgniarka :/


Ja rozumiem, że z bakteriami nie można inaczej jak z antybiotykiem... Generalnie nie lubię, zwłaszcza wtedy gdy podawany jest "w razie czego" a nie z potrzeby... 
Ale znowu? Biedny starszak nawet nie może odsapnąć od tego... 
Młodszego udało nam się przekonać do inhalacji... Daliśmy mu troszkę czasu na oswojenie... Myśleliśmy, że widok wziewającego starszego brata go przekona, nic z tego.... Postawiliśmy na stole, żeby widział, żeby podotykał, żeby to nie było nic "nowego"... Aż pewnego dnia pokazał paluszkiem, że on też chce... Juhu! Obyło się bez strachu i płaczu :)

Przez tydzień nasz Junior Senior, kiedy był w domu, przeliczył wszystko.. Inwentaryzacja na najwyższym poziomie... :)

wKROPKA

środa, 5 lutego 2014

Week :::: 5/52

Miesiąc: styczeń/luty
Pora roku: zima ?
Faza księżyca: nów
Edukacja domowa: miały być Niemcy, wyszła matematyka ;)
Mama: próbuje znaleźć czas na dokończenie czytania książki ;)

 
  
 
Właściwie to miało być geograficznie... Młodszy chciał puzzli geograficznych... Dostał puzzle Kontynenty... To starszy też chce... Dałam mu ciut trudniej... Niemcy... Młodszy chciał też... (jak zwykle)... Więc zaczęliśmy o Niemczech... Gdzie na mapie świata, gdzie na mapie Europy... Młodszy (jak zwykle) opróżnił puzzle całkiem i zainteresowanie stracił.... Myślałam, że Starszy ułoży... (jak zwykle)... A ten ułożył Landy w rządku... I liczy... Doliczył 16... Od tego czsu liczy wszystko... Przelicza, dodaje, układa rzędy... Obudził w sobie matematykę... Ja mu podrzucam wszystko, co mi w ręce wpadnie, a on liczy... Po polsku, po niemiecku... Aż podszedł do mnie i mówi:" ja chcę, żeby było inaczej do mówienia"... To jeszcze dorzuciliśmy po angielsku... 
Młodszy też podłapał.... 
One, two, TRZY, four, five, six, SIEBEN, eight, nine, ten... 
:D

wKROPKA

wtorek, 28 stycznia 2014

Week :::: 4/52

Miesiąc: styczeń
Pora roku: zima !
Faza księżyca: ostatnia kwadra
Edukacja domowa: Kamienie szlachetne i półszlachetne
Mama: lecznicze działanie tychże kamieni ;) medycyna alternatywna

Zmienna pogoda to nie pogoda dla nas... Nie ma miesiąca, w którym nie wylądowalibyśmy u lekarza.  To taka przypadłość starszaka - "zamiłowanie" do zapalenia ucha środkowego. Zaczyna się od zwykłego przeziębienia... Syropki, inhalacje i nici z tego... Po tygodniu lądujemy z gorączką i bolącymi uszami u naszej pani doktor. 
Kilka miesięcy temu przypomniałam sobie, jak to zbawienne dla mnie okazało się działanie pewnych "kuleczek". Kiedy byłam w ciąży, jedynym ukojeniem moich  mdłości (o matko, jak sobie przypomnę...) były homeopatyczne kuleczki. Po prostu poszłam kiedyś do apteki z wyrazem twarzy "dawaj mi tu coś, bo nie wyrabiam"... I miła pani dała mi na próbę malutkie szklane opakowanie z okrągłą zawartością... Jej wyraz twarzy: "rozumiem cię kobito, ale musisz to przejść, najlepiej bez chemicznych wspomagaczy". Po tygodniu wróciłam po jeszcze... Wmawiałam sobie: homeopatia nie zaszkodzi, a nawet jeśli to efekt placebo, to skoro pomaga - biorę...
Mdłości minęły... O kuleczkach zapomniałam... Gdy podczas karmienia piersią pojawiły się problemy, udałam się do tej samej apteki po poradę... Znów kuleczki, inne, ale mam wrażenie, że dałam sobie radę sama, więc o nich zapomniałam... Później ząbkowanie... Kuleczki... Dwa rodzaje: 1. Na bolące dziąsła (młody przestaje płakać), 2. Na uspokojenie-rumiankowe (młody zasypia w ciagu 15 minut)... Zadziałały za każdym razem... Wtedy pomyślałam: taki maluch to nie może być efekt placebo... 
Młodego po 2 latach karmienia odstawiłam w 3 dni. Kuleczki były od tej samej farmaceutki. Kobieta zna się na fachu. 
I tak przy każdej możliwej okazji dokupowywałam kolejne opakowanie...
W tamtym roku wypróbowaliśmy coś na kaszel i coś na katar... Kilka razy zadziałało do tego stopnia, że uchroniliśmy starszaka od kolejnej dawki antybiotyku, uchroniliśmy uszka przed zapaleniem. 
Niestety my tu swoje, a realia przedszkola są takie, że pani nie zawsze dopilnuje, starszaka zawiało i się nieźle doprawił. Więc trzeba było znowu "z grubej rury". Mówiąc szczerze nienawidzę lekkości lekarzy w podawaniu antybiotyku. Generalnie "ciężkich" lekarstw... Nie będę tu wywodów robić o koligacjach lekarzy z koncernami farmaceutycznymi, bo nie po to ten blog. Tylko jedno mam w tej sprawie koniecznie do powiedzenia. Dzieci, które otrzymują kontrowersyjną diagnozę ADHD (wyobraźcie sobie, jak przekręcam oczami), dostają receptę na leki je tępiące (bo jak tu coś takiego nazwać). Tylko dlaczego nie przepisany jest im np. zwykły magnez (brak tego elementu w organiźmie powoduje takie objawy). Porównajcie sobie cenę specjalistycznych leków i magnezu. Odpowiedź przychodzi sama....

W tym tygodniu zajmowaliśmy się z chłopakami kamieniami szlachetnymi i półszlachetnymi. Ich pochodzeniem, wyglądem... A ja w szczególności ich właściwościami leczniczymi... Tu narazie podchodzę do tego dość sceptycznie... Za mało wiem, za krótko wystawiona na działanie kamieni jestem ;)
Ale jedno mnie intryguje... woda ametystowa wg. przepisu Hildegardy z Bingen ;)
Jak już uda mi się ją zrobić i użyć - zdam relację ;)

wKROPKA

wtorek, 21 stycznia 2014

Week :::: 3/52

Miesiąc: styczeń
Pora roku: zima ???
Faza księżyca: pełnia
Edukacja domowa: Drzewo (bardzo zimowy temat ;P)
Mama: declutter, czyli wielki wyciep...

Porządek trza zrobić... Wielki wyciep, po nowemu declutter... Wyciep nie po to, by zrobić miejsce na nowe... Tylko byle zrobić miejsce, odkurzyć przestrzeń... Doszłam do wniosku, że wiele materiałów, które zrobiłam chłopakom straciło już na popularności, albo wcale jej nie miały... Nawet po jakimś czasie nabyłam umiejętność wybierania, co rzeczywiście jest potrzebne... I nie laminuję już wszystkiego, co popadnie... Nauczyłam się raczej inspirować pewnymi przykładami i wykorzystywać, używając to, co już mam w domu, nie dorabiać wciąż nowych rzeczy...
I tak jest dobrze...
Najlepiej jest wyczuć temat... Czekam na ich pytania... Wtedy organizuję tematykę naszych zajęć...
I tak mimo, że już kiedyś przerabialiśmy ten temat, znów padło pytanie, dlaczego choinki są zawsze zielone... I siup po materiały stare, i jak znalazł... Młodszy do wycinania pierwszy był, ale od oglądania materiałów wolał być strażakiem... Kiedyś i on spyta o choinkę... I znów sięgniemy po sprawdzone materiały... 
I tak jest dobrze...

WSZYSTKIM BABCIOM ŻYCZYMY ZDROWIA I POCIECHY Z WNUKÓW!
A NASZE BABCIE I DZIADKÓW W POLSCE CAŁUJEMY CAŁUŚNIE!

wKROPKA

czwartek, 16 stycznia 2014

Week :::: 2/52

Miesiąc: styczeń
Pora roku: zima ???
Faza księżyca: pierwsza kwadra 
Edukacja domowa: Trzej Królowie
Mama: test kuchni wegańskiej ;) (co ja znowu nie wymyślę...)


Poświąteczny, miły, ale jakby nie patrzeć, chaos wraca powoli do normy... Nadal zdarza się matce w rubrykę "data" we wszelakich dokumentach wspisać rok poprzedni, ale dajmy sobie czasu... 
Tak samo wracamy na drogę naszych domowych zajęć. Znów są w określonym czasie, znów wraca skupienie na ich wykonanie... 
I jest coś nowego... Gdy w tamtym roku próbowałam poznać Trzech Króli ze starszakiem, pozostało mu w pamięci... Panowie w koronach... Ja też chcę koronę... Ja też chcę być królem... Dziś wie, kim byli, do kogo podążali i... co przynieśli...  Kadzidło i mirra, to te dwie rzeczy, co dziwnie brzmią i trudno sobie na szybko przypomnieć... Ale złoto... Rozpozna wszędzie... Król ze skrzynią skarbów, jak to się wyraził. I tu należy uważać, bo dla nich obu posiadanie złota to symbol i tu uwaga... Piratów... Dobrze, że nie przyszło im do głowy, co by nasi znajomi mędrcy, zamiast na wielbłądach, na pirackiej łajbie przybyli, z przepaskami na oczach... Bo jak znam życie wyperswadować wyobrażony obraz z umysłu dziecka to nie lada gratka... 
A tak na marginesie... Zastanawia mnie fascynacja dzieci piratami... Media kreują ich na bohaterów, a to przecież zwykłe złodziejaszki... Nawet nie zaczynam z nimi tego tematu... Nie chcę im odbierać tych chwil, kiedy oblężają domowe sofy ( statki pirackie ) z masztami ze szczotki i żaglem z ręcznika, czekając na nowe przygody...

wKROPKA

środa, 8 stycznia 2014

Week :::: 1/52

Miesiąc: styczeń
Pora roku: zima
Faza księżyca: nów
Edukacja domowa: Nowy Rok
Mama: noworoczne postanowienia (lista rośnie)

Pogoda jaka jest, każdy widzi... Zabaw na śniegu brak. I nawet gdyby nasze zajęcia oprzeć o istnienie śniegu... Np. memory z płatkami śniegu, eksperymenty ze śniegiem, topienie, malowanie itp. To nijak nie możemy tych zabaw określić w czasie. Przyjdzie nam pewnie znów lepić śniegowego-wielkanocnego zajączka...
Ale co było... Fajerwerki były! I tu można coś pokombinować... Malowanie fajerwerków... Hit ostatnich dni... Klej z brokatem...

A ja nadal robię listę postanowień... Święta i czas poświąteczny to czas rodzinnej jelitówki, która rozłozyła każdego, kogo mieliśmy okazję spotkać...  Tylko szkoda tych pyszności wszystkich, bo jakoś nikt sie nie mógł zmusić do spożycia.

wKROPKA

piątek, 3 stycznia 2014

{ this moment } :::: december

{this moment} - A Friday ritual. A single photo - no words - capturing a moment from the week. A  simple, special, extraordinary moment. A moment I want to pause, savor and remember. 

If you're inspired to do the same, leave a link to your 'moment' in the comments for all to find and see.

~ Inspired by SouleMama


That was our december...


środa, 1 stycznia 2014

Life :::: 2013/2014

Rok... Kolejny... Czas... Szybko... W biegu... Spokój... Chaos... Zdrowie... Choroba... Bezsenność.... Zmęczenie... Radość... Płacz...
Z dziećmi zaczynam rozumieć, jak to właściwie mało czasu jest... Oni są tak absorbujący, kochający, rozwijający w tak szybkim tempie... Wszystko kręci się wokół ich dobra... Bunty czterolatka... Bunty dwulatka, takie, że na moje bunty nie mam już sił. A uwierzcie moje bunty potrafią być "konkretne" ;) kochanego męża mam, który nauczył się z nimi obchodzić... Chciałabym mieć w sobie tyle spokoju, co on... Tego mu zazdroszczę...

Co przyniesie nowy rok... Niewiadoma... 
Pewnie wypadałoby sobie zrobić jakąś listę postanowień... Żeby od czegoś zacząć... Nawet księżyc, który dziś jest w nowiu symbolizuje początek... Dzień nowiu to taki, gdzie należy zostawić za sobą to co złe, złe nawyki, złe przyjaźnie, po to by na nowo zrobić głęboki wdech i dać szansę sobie...

Czego sobie życzę... Oprócz tradycyjnego zdrowia... Więcej czasu dla książek, kocham czytać... 

W tamtym roku skupiłam się na organizowaniu rytmu w naszym domu... Udoskonalam to nadal... Widzę efekty, widzę, że warto...

Czego mi brakuje... Robienia zdjęć.... Kiedyś dokumentowałam wszystko... Świat cyfrowy daje tyle możliwości... tyle zdjęć... Tyle rozdarcia w wybieraniu z tysięcy zdjęć takich, które będziemy mieć w formie wydruku... I to ciągłe poczucie, dlaczego właściwie nie wybrałam tego zdjęcia, albo tego... I tych dwóch też.... I ta cała seria też ma coś w sobie...itd, itd...

Co odkryłam... Stosunkowo późno... INSTAGRAM... Rewelacyjny sposób udokumentowania na szybko, dla potomności, na pamiątkę, coś na modłę journala...

Chcę odkryć tak wiele...
Moja lista postanowień noworocznych nabiera kształtu...

A więc witam w tym nowym roku... 
Życzę Wam zdrowia... :) i tego, o czym sobie właśnie pomyśleliście

Pozdrawiam 
wkropka