piątek, 21 lutego 2014

Week :::: 8/52

Miesiąc: luty
Pora roku: zima.... hmmm.... jakoś nie...
Faza księżyca: pierwsza kwadra
Edukacja domowa: kolejne poszukiwania, czyli: "mama, a jak to się mówi po angielsku?
Mama: plany, plany, plany....
Montessori w "czystej formie" u nas nie funkcjonuje... Nie i już... Tej dyscypliny brakuje przede wszystkim mojej osobie, więc jak ja mam przekazać ją dalej. W poszukiwaniach najlepszej drogi dla nas znalazłam wiele informacji, w szczególności o mnie samej... Wszystko zaczęło się kręcić wokół pojęcia VSL i wszystko stało się jasne... Dodatkowo nie funkcjonuje u nas system 5-latek + 2-latek wykonujący razem/osobno ćwiczenia... Zwykle kończy się chaosem, wyrywaniem sobie z rąk rzeczy, lub robienie ze wszystkiego skarbu pirackiego... Wszelkie ćwiczenia kończą się... ich wspólną zabawą...
Co mi pozostało... Przygotowuję teraz zabawy... Materiały montessori są nadal przydatne, są rewelacyjne, ale beszcześcimy je totalnie ;)
Tym razem nie było tacy, dywanika, trójstopniowych kart.

Zaczęło się tak:
Pani przedszkolanka ma urodziny. Każde dziecko przynosi po jednym kwiatku, z czego powstaje bukiet. Matka kupuje bukiet. Na czasie są wiosenne (a jakże) kwiaty. Tulipany i żonkile. Żółcie i zielenie. Wiosennie tak. Jeszcze chwilkę i będzie można oficjalnie mówić o wiośnie. 
Z bukietu owego pani dostała jednego kwiatka, reszta bukietu spoczęła w domowym wazonie. I tak stoi na stole. I żółci się, i zieleni się. Podchodzi Junior Junior: "mama, pomarańczowy kwiatek"... 
Koniec aktu pierwszego ;)
I teraz wyobraźcie sobie scenkę z "Pomysłowego Dobromira" ze skaczącą piłeczką na jego głowie... To samo stało się z matką...
Matka wyciągneła wszystko, co żółte, zielone w craftowym pudełku: pisaki, kartki. Do tego puzzle-kwiat, klej i nożyczki.... I heja...

Rezultat:
Budowa kwiata-powtórka
Potrzeby roślin
Poznawanie kolorów
Wycinanie
Obrysowywanie kształtu
Budowanie wzorów
Segregacja wg. koloru
Origami-tulipan
Zabawa
Sprzątanie po sobie
Zbieranie chwytem pincetowym najmniejszych ścinków
Zamiatanie
Ścieranie ściereczką niesfornego kleju
Odkurzanie niesfornych ścinków

Tadaaaa!

Biologia
Język
Sensorial
Practical
Matematyka

Fakt... Nie ma utartego mechanizmu wykonywania tych zadań, w przypadku wykonywania ich pojedynczo, ale jest rytuał zabawy, nauki i ... sprzątania po sobie ;) bardzo przydatna umiejętność ;)

A potem byli znów piratami/strażakami...
A jak nam zabawa w piratów przeobraża się w matematyczne działania, to już opowiem innym razem ;)

W tym tygodniu zapotrzebowanie na wiedzę mojego starszaka skierowało sie ku językowi angielskiemu... Nie powiem, dla mnie to też niezła powtórka... 
"Mama, jak jest keczup po angielsku?"
"Ketchup"
"Nie, tata mówi ketchup, to jest po niemiecku"
"Wiesz ketchup po angielsku i po niemiecku wymawia się tak samo. Po polsku mówi się ciut inaczej"
I tu mój mąż:
"Dlaczego w Polsce na Chopina mówi się tak twardo Szopen... Przecież jego nazwisko jak jego muzyka unosi się i wzlata... To Chopin (wym. Szopę) przecież..."
Zachciało mi się za romantyka wychodzić... ;)

wKROPKA

wtorek, 18 lutego 2014

Week :::: 7/52

Miesiąc: luty
Pora roku: zima ?!? gdzie?
Faza księżyca: pełnia
Edukacja domowa: liczenie... NIESTRUDZENIE
Mama: declutter, reaktywacja pochorobowa


A on nadal liczy... 
Ale jest jakiś przełom... Jakiś skok u niego obserwuję... Czekam cierpliwie na jego reakcje...
Młodszy nauczył się... krzyczeć... I to z takim wściekiem, że ho ho... Czasem zastanawiam się, skąd w takiej osóbce tyle głosu...

Przestaliśmy już wierzyć w nadejście zimy... Jedyny zimowy obrazek to nasz "nature table". Całkiem nieadekwatny do realiów...

Pierwszy weekend, kiedy to udało nam się odsapnąć od infekcji... I ja rzuciłam się znów w wir wielkiego noworocznego wyciepu ;) 

Walentynki, pełnia... Jak wy przeżyliście weekend? ;)

wKROPKA

środa, 12 lutego 2014

Week :::: 6/52

Miesiąc: luty
Pora roku: zima ?!? gdzie?
Faza księżyca: ostatnia kwadra
Edukacja domowa: liczenie 
Mama: lekarka, pielęgniarka :/


Ja rozumiem, że z bakteriami nie można inaczej jak z antybiotykiem... Generalnie nie lubię, zwłaszcza wtedy gdy podawany jest "w razie czego" a nie z potrzeby... 
Ale znowu? Biedny starszak nawet nie może odsapnąć od tego... 
Młodszego udało nam się przekonać do inhalacji... Daliśmy mu troszkę czasu na oswojenie... Myśleliśmy, że widok wziewającego starszego brata go przekona, nic z tego.... Postawiliśmy na stole, żeby widział, żeby podotykał, żeby to nie było nic "nowego"... Aż pewnego dnia pokazał paluszkiem, że on też chce... Juhu! Obyło się bez strachu i płaczu :)

Przez tydzień nasz Junior Senior, kiedy był w domu, przeliczył wszystko.. Inwentaryzacja na najwyższym poziomie... :)

wKROPKA

środa, 5 lutego 2014

Week :::: 5/52

Miesiąc: styczeń/luty
Pora roku: zima ?
Faza księżyca: nów
Edukacja domowa: miały być Niemcy, wyszła matematyka ;)
Mama: próbuje znaleźć czas na dokończenie czytania książki ;)

 
  
 
Właściwie to miało być geograficznie... Młodszy chciał puzzli geograficznych... Dostał puzzle Kontynenty... To starszy też chce... Dałam mu ciut trudniej... Niemcy... Młodszy chciał też... (jak zwykle)... Więc zaczęliśmy o Niemczech... Gdzie na mapie świata, gdzie na mapie Europy... Młodszy (jak zwykle) opróżnił puzzle całkiem i zainteresowanie stracił.... Myślałam, że Starszy ułoży... (jak zwykle)... A ten ułożył Landy w rządku... I liczy... Doliczył 16... Od tego czsu liczy wszystko... Przelicza, dodaje, układa rzędy... Obudził w sobie matematykę... Ja mu podrzucam wszystko, co mi w ręce wpadnie, a on liczy... Po polsku, po niemiecku... Aż podszedł do mnie i mówi:" ja chcę, żeby było inaczej do mówienia"... To jeszcze dorzuciliśmy po angielsku... 
Młodszy też podłapał.... 
One, two, TRZY, four, five, six, SIEBEN, eight, nine, ten... 
:D

wKROPKA